koszty utrzymania dziecka
 
 

Podstrony

 
    
 

 

 

 

Widzisz odpowiedzi wyszukane dla hasła: koszty utrzymania dziecka





Temat: Alimenty od rencisty
> Nie - nie płaciłam- bo sąd stwierdził że on utrzymuje starsze , a
> ja młodsze.

Co juz bylo niesprawidliwe, bo jednak wraz z wiekiem rosna koszty
utrzymania dziecka, wiec od poczatku sad obciazyl ojca wiekszymi
kosztami, bo starszego dziecka.

> W sumie to i interesował się młodszym, Spotykał się z nim,
> chodzili co tydzień na basen, wyleczył mu wszystkie zęby, robił mu
> czasem aż za drogie prezenty.

Dodatkowo facet dobrowolnie partycypowal w kosztach utrzymania
mlodszego dziecka, widocznie uznal, ze stac go na to i pewnie
poczywal sie do obowiazku, skoro mamuska sie nie poczuwala.
Dziwnym zbiegiem okolicznosci nie czytamy nic o zainteresowaniu
matki starsza latorosla, leczeniu mu zebow i prezentach, hmmmm...
ciekawe czemu.

> Skoro stać go było na utrzymywanie
> starszego syna , opłaty , leki , życie i to co dostawał młodszy
> tzn że stać go na alimenty.

Jasssne, wydusic z goscia ostatnia zlotowke, szczegolnie jak mu sie
noga podwinela, a zdrowie szwankuje, w koncu jak dobrowolnie placil
na mlodszego, to trzeba to wykorzystac, to nic, ze samemu sie nie
poczuwalo do finansowania starszego dziecka.
Megaroszczeniowosc i brak zasad moralnych to jest to, co niektorym
pozwala latwiej przejsc przez zycie. A skad ma kase? Z pracy wlasnej
zapewne. Az sie rzygac chce.

Mam nadzieje, ze ex maz bedzie na tyle bystry, aby namowic starszego
syna, aby wystapil natychmiast o alimenty od supermamy i to rowniez
wstecz, bo ma do tego prawo, skoro nie partycypowala ona w jego
kosztach utrzymania po osiagnieciu pelnoletnosci.
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku





Temat: czy mogę to wliczyć w alimenty??
Też nie...
... zresztą sama dałaś sobie odpowiedź pytając "gdybym wynajmowała" - Ty byś
wynajmowała, nie córka.

Gdy dokładnie policzysz koszty utrzymania dziecka to i tak wyjdzie kilkaset złotych. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku





Temat: 6-latki do szkół, skracanie dzieciństwa?
a Aglii gdzie mieszkam uwaza sie, ze szkola darmowa sprzyja
rodzinie - bo wiecej osob moze pracowac (jesli chce) jako ze koszty
utrzymania dziecka sa wtedy nizsze

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Dysproporcje majątkowe
Po pierwsze to witaj )

U nas to wygląda jednak nieco inaczej. Ex płaci godziwe alimenty,
absolutnie tutaj nie zgłaszam zastrzeżeń. Wywiazuje się z tego
sumiennie. W związku z tym ja pokrywam wszelkie koszty utrzymania
dziecka (alimety+mój wkład), nie licząc tych związanych z ich
wspólnym spędzaniem czasu. Dziecko ma świadomość, że utrzymują je
RODZICE. Ex ma kłopoty z utrzymaniem gotówki, co sam przyznaje, więc
taka forma jest dlań wygodniejsza niż ewentualne rozliczanie
wszelkich ekstrasów. Tylko ja odnoszę wrażenie czasem, że on byłby
najszczęśliwszy, gdybym ja z tych alimentów biedowała razem z
dzieckiem, z trudem wiążąc koniec z końcem. Sam żyje ciągle na
debecie i innych kredytach, co wynika bardziej ze stylu życia niż
niskich zarobków. W to nie wnikam, jego życie, nie moje.

Wkurzają mnie jednak takie sceny zazdrości, jak już wcześniej
pisałam. Tyle, że do mnie sporadycznie startuje - nasze kontakty są
oficjalnie grzecznie poprawne. Poza tym z doświadczenia wie, że
odpowiem "moje życie - moja sprawa." Ale dziecku wierci ciągle
dziury w brzuchu, komentując ubiór, ekwipunek szkolny czy prezenty.
Nie szkodzi, że dziecko się cieszy ze wspólnego z nim wyjazdu.
Odwołuje koniec końców, bo "przecież mama zapewni ci pewnie lepsze
atrakcje". Narzeka jak zazdrosna koleżanka, że Mała jeżdzi za
granicę, pływa na żaglach, nosi do szkoły markowy plecak czy
dostała nowy komputer. Dodam, że rozmawiałam z nim. Tłumaczyłam, ze
Mała czeka na spotkanie i wcale nie liczy na prezenty oraz drogie
atrakcje. Pluszaka, którego dostała od niego na Gwiazdkę powitała
entuzjastycznie. Zrobiła mu łóżeczko, nawet chyłkiem nosiła do
szkoły. Widział to przecież, ale i tak padł komentarz "pewnie mama i
dziadkowie kupili ci lepsze prezenty, a ten mój jest beznadziejny".
Od razu dodam, że Młoda naprawdę nie znajduje pod choinką kluczyków
do Porsche
Czasem mam wredne poczucie, że wyłażą kompleksy i złość, że po
rozwodzie mimo jego scenariuszy stanęłam na nogi i dawno wyszłam na
prostą. Jednak, do licha, idą 3 lata od rozwodu - najwyższy czas
wyciszyć takie żale? A może on rzeczywiście czuje się gorszy, bo nie
ma tego czy tamtego w domu, co u nas jest? Uważa, ze dziecko go źle
oceni? Będzie pogardzało, bo nie ma kablówki (bo i taki temat był
przerabiany)? Dowcip polega na tym, że przez te akcje Mała w ogóle
zwróciła uwagę na jakiekolwiek dysproporcje.


Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Szukali ojców dla Wietnamczyków
Szukali ojców dla Wietnamczyków
Tyle, że uznanie pociąga za sobą obowiązki finansowe np. obowiązkowe alimenty -
pokrywające koszty utrzymania dziecka
Poza tym jeśli udowodni się im świadome oszustwo, to to już jest karalne. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: 14,5 mln zł potrzebne na przedszkola
samorządowe przedszkola prędzej,czy później upadną
Niestety, muszę zgodzić się z powyższym postem
Szanownej/Szanownego "Niestety".

Z kolei "Observer" napisał: "Niskie-podatki ma piękne teorie, które
nijak nie chcą się sprawdzić w rzeczywistości. Prywatyzacja
przedszkoli może spowodować tylko ogromny wzrost ceny, które poniosą
rodzice. (...) W kwestii przedszkoli lepiej nieco urealnić cenę
samorządowych przedszkoli, aby bardziej rekompensowały koszty
utrzymania dziecka..."

Co to znaczy "urealnić"? Czy aby nie "podnieść"? Zatem, gminne
przedszkola będą musiały ciągle "urealniać" (jak to ładnie brzmi)
czesne, bo coraz bardziej brakuje pieniędzy na wszystko. Za to
prywatne przedszkola będą coraz popularniejsze, bo staną się tańsze
od gminnych. Do tego doprowadzą obecne władze. Ale będzie to
oznaczało upadek wielu przedszkoli i ich sprzedaż za bezcen.

"... oraz przyjmować do przedszkoli te dzieci których rodzice
pracują a nie mają lepsze "plecy" podczas rekrutacji do
przedszkoli."

W prywatnych przedszkolach nie ma problemu "pleców", bo każdy płaci
i wymaga. I nie ogląda się na jakieś społęczne listy, zamykanie
placówek co do minuty i płacenie ekstra za każdą dodatkową minutę,
jak ma być w samorządowych.

"Wzrostu tych cen o kilkaset złotych (bo takie są ceny przedszkoli
prywatnych) na pewno nie zrekompensują niższe podatki (których
raczej nie obniżą miejscy rajcy)."

A jakieś to Observer kalkulacje przeprowadził, żeby pisać, że
obniżenie podatków nie zrekompensuje opłat za prywatne przedszkola?
Wyssane z którego palca?

Każdy ekonomista, nawet lewicowy, wie, że obniżenie podatków sprzyja
rozwojowi gospodarki (a gospodarka to firmy, a firmy to również
przedszkola, etc.). Zatem, im więcej firm w Kielcach, które
przeniosły się do nas za niższymi podatkami, tym więcej pieniędzy w
budżecie. I tym samym większa konkurencja, która obniża ceny i
podwyższa jakość świadczonych usług.
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: alimenty "samotnego" brzucha...
wild napisał:

> Feministki często uważają, że kobieta ma prawo do aborcji, gdyż "tylko ona
> może decydować o swoim brzuchu", zaś prawny zakaz aborcji jest
> przejawem "patriarchalnej kultury gnębiącej kobietę".
..
Pomińmy fakt, że
> stosunek do aborcji nie zależy od płci, lecz bardziej od systemu wartości i
> od poglądu, w którym momencie zaczyna się ludzkie życie. Za i przeciw bywają
> zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Można nawet przypuszczać, że to kobietom w
> praktyce trudniej przychodzi decyzja o aborcji niż mężczyznom.
..
::::
K.P.
..
Maxiu,
jesli w drugiej czesci powyzszego fragmentu swej wypowiedzi uwaza Maciej
Kolodziejczyk, ze odnosna opinia prezentowana jest w calym przekroju spolecznym
oraz bez wzgledu na plec to doprawdy nie rozumiem powodow dla ktorych juz na
wstepie niemal przypisal on wylacznosc odnosnego pogladu feministkom.
..
::::
> Jeśli jednak, zgodnie z feministkami uznajemy, że tylko kobieta ma pełne
> prawo zdecydować o losie płodu, to należałoby konsekwentnie przyjąć, że tylko
> kobieta ponosi pełną odpowiedzialność za swoją decyzję (pełna władza = pełna
> odpowiedzialność). Oznaczałoby to zatem zwolnienie ojca z odpowiedzialności
> za dziecko i z obowiązku alimentacyjnego w sytuacji, gdy kobieta zdecyduje
> się urodzić dziecko. Tu feministki już się zatrzymują - żądają bowiem pełnej
> władzy dla kobiety, lecz chcą zarazem, by współodpowiedzialność za jej
> decyzję ponosił mężczyzna.
>
> Maciej Kołodziejczyk
..
::::
..
No i na tym caly pic polega, Maxiu, ze jesli kobieta zdecyduje na rzecz
pozbycia sie plodu to jej partner ma z glowy przyszle alimenty (koszty
utrzymania dziecka itp.). Jesli jednak zdecyduje o posiadaniu dziecka to niby
dlaczego jej partner nie mialby w tym partycypowac, skoro kobieta nie moze
podolac sama. W przypadku decyzji o usunieciu takze ma mezczyzna moznosc
udzialu w kosztach. A te, z racji rzadow roznych religijnych czubkow, potrafia
byc wysokie w podziemiu aborcyjnym.
Czy dobrze zgadlem, Maxiu, ze zarowno Tobie jak i M.K. chodzi o sprawiedliwy
podzial kosztami - zarowno wychowanbia dziecka jak i aborcji?
..
Pzdr
K.P.
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: ulga prorodzinna - kompendium
MF o rodzicach płacących alimenty
INTERPELACJA

Ministerstwo Finansów nie zamierza objąć uprawnieniem do odliczenia
ulgi prorodzinnej rodziców, który płacą alimenty, jednak w ciągu
roku podatkowego nie zamieszkują z dzieckiem.

W odpowiedzi na interpelację poselską (nr 196) resort finansów
przypomniał, że ustawodawca zdecydował o przyznaniu rodzicom
wspólnego limitu odliczenia. Zasada ta dotyczy także rodziców, w
stosunku do których orzeczone zostały rozwód albo separacja. W tym
przypadku przepisy normują w sposób szczególny zasady korzystania z
ulgi. Zgodnie z art. 27f ust. 4 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku
dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176
z późn. zm.) ulga przysługuje temu z rodziców, u którego dzieci
faktycznie zamieszkują. Jeżeli przez część roku podatkowego dzieci
zamieszkują u obojga z rodziców, odliczenie przysługuje każdemu z
nich, w wysokości kwoty stanowiącej iloczyn liczby miesięcy pobytu
dzieci u rodzica i 1/12 kwoty ulgi.

Wątpliwości posłów dotyczyły braku możliwości odliczania ulgi przez
rodziców, którzy płacąc alimenty, ponoszą koszty utrzymania dziecka,
jednak z nim nie przebywają. Zgodnie z wyjaśnieniami resortu,
przyznając uprawnienie do skorzystania z odliczenia temu z rodziców,
u którego dziecko faktycznie zamieszkuje, ustawodawca zdecydował się
na wskazanie łatwej do ustalenia, obiektywnej przesłanki. MF
podkreśliło jednocześnie, że przepisy nie wykluczają korzystania z
ulgi prorodzinnej podatnikom zobowiązanym do płacenia alimentów.
Uwzględnienie ulgi przez takiego podatnika jest możliwe pod
warunkiem, że dziecko w trakcie roku podatkowego faktycznie u niego
zamieszkuje. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Rozwód - dla mnie szok!

Użytkownik <and@poczta.onet.pl w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:4859.00000237.3e3ab@newsgate.onet.pl...

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie moją sprawą i cenne rady.
Wrócę jeszcze do faktów, bo wzbudziły one wątpliwości,
a nawet podejrzenia, że coś zatajam.
Pozew dostałam po tym jak sędzina zakończyła rozprawę pojednawczą -
powiedziała żebym przeczytała co napisał mąż i koniecznie wzięła
adwokata (jeszcze tego nie zrobiłam).


a powinnas i procz tego adwokat ... skoro strona przeciwna go ma

Sandro to wszystkie dowody jakie przedstawił i jak sądzę, jakie
może przedstawić. Ja nie mam do ukrycia żadnych brudów.


nie chodzi o brudy tylko fakty ...musiał czymś się zrazić nic w zyciu nie
przychodzi z niczego ale to Wasza sprawa ...o faktach nie musisz pisac na
grupe ...tylko na sali ...

by udzielić praktycznych informacji musisz uczciwie
podchodzić i obiektywnie do sprawy ...nie jestem zwolenniczką dokopania
jakiejkolwiek ze stron...

Ja przecież nie chcę nikomu dokopywać - napisałam bo zaraz po rozprawie
wszystko to wydało się mi straszne i nie do przejścia.


no tak ale na siłe nikogo nic sie nie da zrobić jesli zdecydował ,że nie
możecie już być z sobą ...
chyba ,ze nie przemyslał swoich decyzji to kiedys tez to wyjdzie ...kiedy
przyzna sie do tego...

Najważniejsze dla mnie jest i było jak zabezpieczyć dobro dziecka i jak
postępować abym mogła kiedyś powiedzieć Oli, że zrobiłam wszystko aby
miała normalny dom.


normalny dom stworzysz dziecku jak nie wciagniesz jej jako monety
przetargowej w tej całej sytuacji...

 Ponieważ coraz bardziej tracę nadzieję na możliwość

uratowania małżeństwa dlatego chcę przynajmniej wiedzieć, że w sprawach
prawno materialnych zrobię wszystko co można


zapamiętaj ,ze materialne są ważne ale nie najważniejsze ...jak utrzymasz
zdrowe kontakty ojca z dzieckiem a Wasze sprawy to będą wyłacznie Wasze
...cóz ludzie się zle dobierają niekiedy popełniają błąd wychodzi to po
latach wtedy należy się z podniesioną głową rozejść a życie jest o wiele
łatwiejsze ...co do alimentów to podliczyć obiektywnie koszty utrzymania
dziecka w tym wieku i podzielic je w miare sprawiedliwie na siebie i męża
...

. Mąż prywatnie stawia

sprawę jasno - koniec bo koniec i nie ma o czym mówić, szukać przyczyn
czy coś naprawiać. Jednocześnie twierdzi, że nie chodzi o inną kobietę?


to już nie jest istotne bo nawet gdy będzie miał kogoś innego to nie powinno
zmienić między Wami stosunków na polu "dziecko"
przecież Ty też możesz sobie ułożyć życie lub poświęcić dziecku ...wybór
należy do Ciebie...

Czyli wszystko jest uznaniowe i bliżej nie określone, a więc wymaga
prowadzenia jakiejś gry i walki, a to jest (było?) mi dalekie.


nie uznaniowe ...wyliczasz koszt utrzymania dziecka i wtedy rozdzielasz to
na siebie i strone przeciwna ponieważ również jestes zobowiazana do
alimentacji swojego dziecka tylko może w mniejszym zakresie bo przepis jasno
mówi ,że swoj wkład możesz czynić w naturze również ...

tak ,ze szczerze Ci życze by ułożyło się wszystko dobrze ...

masz mozliwość na ten pozew własnie napisać z czym sie zgadzasz a z czym nie
...wnosić o adwokata z urzedu  lub sama sobie prywatnie załatwic ...

i walczyć o swoje prawa ...

Sandra

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Alimenty w wysokosci 1/2 pensji?

A ja bede gryzl trawe, bo matka nie moze znalesc pracy?


A to zapewne wynika z jej niechęci do pracy - bo przecież każdy pracodawca z
otwartymi ramionami czeka na kandydatkę do pracy: samotną matkę z malutkim
dzieckiem - wrrr

Pracuje na umowe-

zlecenie, sam nie wiem jak dlugo jeszcze bede mial ta prace. Matka jako
zalacznik do wniosku daje rachunek za studia. Ja rozniez studiuje, rowniez
na
platnych studiach. Ona mieszka z rodzicami, i jest na ich utrzymaniu. Ja
mieszkam samodzielnie z zona.


Ja przepraszam - ale idąc twoim tokiem rozumowania, to najlepeij byłoby, gdyby
dziecko oddać na utrzymanie dziadkom - utrzymują córkę - to z dobrodziejstwem
inwentarza: tj. wnuka też mają utrzymywać. Najlepiej z polskiej renty czy
emerytury!

Obecnie place 200 zlotych, i place je terminowo. Wydaje mi sie, ze taka
kwota
jest uczciwa, biorac pod uwage zarobki i pozostale czynniki.


A czy wśród "czynników" wziąłeś pod uwagę koszty utrzymania dziecka?

Hej,

Masz racje, nie płać więcej bo baba złoży pozew że cię stać i ci dopierdolą
800 zł miesięcznie.  Cała ta gierka to szantaże sądów, męczą cię tak długo
aż się złamiesz i sprzedaż ostatnie buty aby spłacić alimenty, to jest ten
skorumpowany system polskich sądów.  


Taaak - wredna samotna matka leci i przekupuje Sąd - Bebiko zapewne dostarcza
pani sędzi w ilościach hurtowych w promocyjnej cenie ...

 W Uni Euro jak nie pracujesz to ci

może żonka na kant h,,, naskoczyć, ona jako samotnie wychowująca matka ma
dobry zasiłek, mieszkanko płacone w 100 % przez lokalną administrację, ty
byś dostawał zasiłek dla bezrobotnych i też dopłata do czynszu 100% z
administracji.  


O- właśnie. Ja to bym jeszce pomyślała o 100% dodatku za spłodzenie syna/córki
(przecież przyrost naturalny ujemny), 100% za ponadnormatywnie egocentryczną
osobowość, 100% za to, że w ogóle chce ci chodzić po jakieś zasiłki.
Kto da więcej?

Od czego są pieniądze z podatków jak nie od płacenia za

zasiłki dla ludzi na tak zwanej Doli.


Z czyich podatków - bo ja w takim układzie wybieram się na zasiłek - nie chce
mi się pracować!

 Wiesz jak rób, baba na pewno nabrała

nauk od innych pulchnych bab w sądzie i na pewno będzie wnosiła co 6
miesięcy pozwy o podwyższenie, ty za to już teraz zacznij płacić 150 zł a
nie 200 i złóż pozew o zmniejszenie alimentów.  Poczekaj na wynik, bla bla
bla, za kilka miesięcy zacznij płacić 100 zł miesięcznie i znowu złóż pozew.
Tak aż ten dzieciak będzie dorosły, no chyba że unijne tony przepisów
wyłamią swoim ciężarem ciężkie drzwi polskich skorumpowanych sądów,,,,,,he,
oby,,,.  


GENIALNE! Tylko te "zmniejszenia" muszą być nie tak często, bo przed 6 rokiem
życia dojdziesz do złotówki...

Nie zapomnij też wybrać się do ZUSu i tam wręczyć im pismo że cię

nie stać na spłacanie odsetek ani zaległości alimentacyjnych, potem do
komornika, powiedz mu że nic nie masz, tylko stary rower w piwnicy, wszędzie
składaj papiery, nie na mordę!, najlepiej wysyłaj wszystko poleconym.


Za zwrotnym potwierdzeniem odbioru - kosztuje 5 zł. Ale przecież zaoszczędzisz
na alimentach!

Karina (z podniesoną adrenaliną - choć na odwyku kawowym...)

PS
Ja wszystko rozumiem - miałeś gorszy moment, trafiło się coś nieprzewidzianego
z brzemiennymi (dosłownie) skutkami. Mam tylko malutka prośbę: na chwilę
przestań myśleć o sobie (pewnie niełatwo...) i swojej niechęci do wspólniczki
tej jednonocnej przygody - przez chwilkę pomyśl o dzieciaku.
On coś musi jeść, w coś się ubrać, kupic jakieś kosmetyki, pieluchy czy leki -
i to naprawdę kosztuje. Zapewniam, że więcej niż 400 zł.

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Podwyższenia alimentów
Zgóry przepraszan za osobisty ton wypowiedzi, ale jest to sprawa bardzo dla
mnie trudna.


Odpowiedzialne rodzicielstwo niestety polega na tym, ze nie mozna sie z
niego "wypisac". Jesli sie ma dzieci, to nalezy im zapewnic warunki do
zycia. Rozumiem Twoje obawy - ze dajesz pieniadze matce dziecka, a ona je
przepija np.


Święte słowa - gorzej gdy jedna ze stron wykorzystuje dziecko do zemsty na
stronie drugiej. Mam pełną świadomość jakie są koszty utrzymania dziecka,
potrafię liczyć - niestety mam taką wredna naturę, lub może tak zostałem
wychowany, że podaję prawdziwe dochody (zresztą nie mam jak ich ukryć -
firma państwowa) - tylko cały czas zastanawiam się na co łożę, bo jakimś
dziwnym trafem po rozprawach następują u mojej ex remonty (dom
jednorodzinny, na który powinna - moim zdaniem również łożyć teściowa,
której finanse jak do tej pory nigdy nie były brane pod uwagę)


.... Ale to nie jest cecha matek. One raczej odejmuja sobie od
ust, zeby zapewnic dzieciom wszystko co moga.


Też najczystsza prawda - tylko czy Twoim zdaniem pani pedagog powinna zniżać
się do poziomu w którym robi wszystko by dziecko spotykając ojca
przechodziło na drugą stronę ulicy? Czym wytłumaczysz odmowę (strach) po
propozycji wyjazdu w wakacje? Prawo jest prawem, co z tego, że mam zasądzone
terminy wizyt u dziecka jak mam świadomość, że spotykając się z nią robię
Jej krzywdę, nie wiem może po odwiedzinach była wypytywana lub
"inteligentnie" ustawiana przez teściową (nawiasem mówiąc - mistrzynię
ukrytej intrygi, oraz doskonały temat dla telenowel brazylijskich). Można z
powyższego tekstu wysnuć wniosek, iż nienawidzę swojej ex i jej matki, ale
nie jest to prawda - to tragedia gdy w normalnej rodzinie coś zgrzyta, a
później pęka ale takie jest życie - mam do nich stosunek abwiwalentny
jedynie co mnie tam ciągnie to córa dla której dałbym się pokroić, ale czy
jest sens w tym, żebym doprowadził się do ruiny finansowej, tylko dla tego,
że koszty utrzymania dziecka są tak wysokie? Nie będzie to żadnym
rozwiązaniem gdy resztę życia spędzę w więzieniu za niepłacenie alimentów -
z takiego rozwiązania skorzysta jedynie duma mojej ex


Mysle, ze "sprawiedliwie" to powinno byc tak, ze realnie szacuje sie
koszty
utrzymania dziecka i dzieli w proporcji odpowiednio do mozliwosc
zarobkowych
rodzicow. Ale to moj pomysl i raczej utopia.


I znowu masz rację podstawą do określenia wysokości alimentów są zarobki
brutto - w moim przypadku ze względu na charakter pracy niemal połowę tej
kwoty pochłaniają potrącenia (ubezpieczenia i inne) i jak narazie (zabrzmi
to śmiesznie) nie zauważyłem sprawiedliwości w sądzie


TAK - trzeba placic, ale tez szukac dodatkowych zrodel dochodow, zeby
jakos
normalnie funkcjonowac.
A swoja droga, to chcialabym miec taka sedzie, ktora tak ochoczo podnosi
alimenty ;)


Polecam Ci Sąd Rejonowy w Malborku i Elblągu - rewelacja. Finałem tej
sytuacji jest to, że nie mieszkam we własnym mieszkaniu, bo nie stać mnie na
jego utrzymanie - mógłbym je wynająć, ale w świetle ustawy o ochronie
lokatorów w przypadku gdybym nie miał gdzie mieszkać musiałbym przez jakiś
czas nocować pod mostem. Mieszkają tam teraz moi znajomi na zasadzie opieki
nad mieszkaniem i opłacaniem rachunków z nim związanych. Błądzę między domem
mojej Matki a Znajomej i tak sobie myślę, że niegłupie to rozwiązanie by
faktycznie wziąć po raz drugi ślub - tyle, że i tak już nie widziałem córki
od roku, a taka sytuacja skreśliła by mnie całkowicie.

Przepraszam za tak długi post i pozdrawiam WB

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Mąż Alkoholik :(((
emiljanka_4 napisała:

> co do kasy z wyplaty to oddaje mi cala ja
> spłacam długi i karte kredytawą a on z niej korzysta

Odsetki za kartę kredytową są horrendalne. Nigdy z tego nie wyjdziesz. Karta
jest wspólna? Czy twoja, a upoważniłaś go do korzystania?
1. Rozdzielność, ratuje cię przed ewentualnymi dalszymi konsekwencjami w postaci
roszczeń wierzycieli, u których długi zaciąga bez wierzycieli. Dalej możliwość
rozporządzania, zawierania ewentualnych umów w postaci kredytu bez zgody
współmałżonka.
Jak duży jest kredyt, który spłacacie wspólnie? Czy jest możliwość (ale tutaj
właśnie doradzałabym rozdzielność) wzięcia konsolidacji kredytu (chociażby) z
możliwością spłaty całkowitego zadłużenia karty i pozbycia się jej raz na
zawsze? Sprawdzałaś taką możliwość w banku? Pozbądż się tego w cholerę, a ten
czas (jeśli to możliwe) zablokuj mężowi możliwość z jej korzystania.

2. Wniesienie pozwu o rentę alimentacyjną jest bezpłatne dla strony wnoszącej.
Na takiej sprawie nie potrzebujesz adwokata, wystarczy, że jako trwająca w
związku małżeńskim, przedstawiasz do sądu(wzory pozwów są dostępne na necie):
- akt urodzenia dziecka oraz zawarcia związku małżeńskiego oraz zarobki z
ostatnich 3 miesięcy.
W pozwie po krótce, ogólnikowo charakteryzujesz sytuację w domu i koszty przez
ciebie ponoszone.
- w sądzie przedstawiasz kosztorys sporządzony przez ciebie, poparty rachunkami
(o ile takie posiadasz, ale na wszystko mieć nie musisz):
A. koszty utrzymania dziecka (i tu nie wiem ile ma twoj synek), a tu adekwatnie:
- wyżywienie dziecka (plus wszelkie odżywki,witaminy, suplementy diety);
- wizyty u specjalistów jak np. alergolog, ortopeda, etc, a w tym również koszty
leczenia (buciki korekcyjne, itp);
- środki piorące dla dziecka;
- środki higieny dla dziecka;
- odzież i obuwie;
- ewentualna opieka/ złobek / przedszkole/ niania;
- dodatkowe (zaleznie do potrzeb synka)
B. Koszty ponoszone przez Ciebie:
- spłacana karta kredytowa, którą mąż notorycznie obciąza (zrób zestawienie
spłat odsetkowych poniesionych oraz ciążący debet do spłaty);
- twoje wyżywienie;
- twoje środki piorące;
- chemia do domu (od płynów po mycie naczyn, po przysłowiowy domestos do kibla);
- opłaty za mieszkanie (czynszowe i związane);
- opłaty za media (prąd, gaz, kablówka, internet, telefon, etc);
- opłaty za dojazdy do pracy;
- opłaty za utrzymanie np. samochodu;
- opłaty za ewentualne leczenie / wizyty u specjalistów, jeśli takie ponosisz;
- twoje wydatki na odzież i obuwie i ich częstotliwość tutaj już przyjmijmy w roku;
- inne dodatkowe wynikające z twoich potrzeb;
- wspólny kredyt za mieszkanie
Gdzie podkreślasz, iż w związku z brakiem odpowiedzialności, lojalności męża ty
ponosisz wszystkie koszty związane z gospodarnością dla domu i dziecka.
Ten ruch może go postawić na nogi.


> powiedział mi ostatnio ze jak on sie wyprowadza to ja tez
> poniewaz mieszkanie mamy na kredyt.
I jesli chce się wyprowadzić, to nie ma problemu, ale podział majątku istnieje -
więc tu możesz się z nim dogadać, że przejmujesz raty na siebie (i w banku
ustalić możliwość uelastycznienia rat), a w sądzie w razie sprawy rozwodowej i
podziału majątku przedstawiasz (uzbrojona w papuga), z jakiej kasy Ciebie okradł
w ciągu trwania małżeństwa i wydruki z ruchów na koncie / karcie, a tym samym
fakt, że za kredyt już i tak płacisz sama.

3. Wizyta w ośrodku kryzysowym dla rodzin (fundacje społeczne, nieodpłatne)
uzyskasz rzetelną pomoc psychologiczną i prawną. Tam są tobie w stanie udzielić
fachowej pomocy i dograć ewentualne ruchy w sądzie tak, żebyś wyszła na tym z
najmniejszymi obrażeniami.

4. Przy sprawie rozwodowej - jeśli będziesz miała wyrok alimentacyjny (wcześniej
wydany) możesz rościć o podwyższenie renty, jeśli nie przeprowadzasz batalię jak
w p.2 i dodatkowo jako matka małoletniego dziecka na samodzielnym utrzymaniu w
długach występujesz o rentę alimentacyjną na siebie.

Mimo wszystko doradzam - ośrodek kryzysowy dla rodzin, wsparcie kobiet w
kryzysie, itp. Nie wiem skąd jesteś, ale z pewnością jak wrzucisz podobne hasło
w powiązaniu ze swoją miejscowością takie ośrodki znajdziesz.
Albo facet się bierze w garść i zaczyna nad sobą pracować, albo kop w
przysłowiowe doopsko.
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: widzę, że micra i dziewice kochają mikkego
domy dziecka
będę się posiłkował: www.fundacja.przyjaciolka.pl/program3.php3

Na wstępie: tak, tyle wydaje, ale nie bierzesz pod uwagę ile Państwo mu odbiera.
Ale wróćmy do konkretów:
- nie 100 tys., ale ponad 20 tys. jest w domach dziecka;
- domów dziecka jest 380.

800 zł na dziecko - na utrzymanie to wcale nie jst mało, a tym bardziej bardzo
mało. Chyba że mówimy o standardach, które Ty znasz, ja ich nie znam. Mam
dziecko więc wiem jakie są koszty utrzymania dziecka - oczywiście mówimy nie
tylko o jedzeniu, ale także o innych kosztach. Nawet najlepszy dom dziecka nie
zastąpi rodziny - przepraszam, chyba że mówimy o jakimś domu kameralnym 6-8
osobowym.

> Duża częśc ludzie zwłaszcza młodych i słabo zarabiających (lub bezrobotnych -
> podobno 40% młodych to bezrobotni) na pewno się nie ubezpieczy. To z pewnością
> pchłonie następnych kilka miliardów, tylko skąd one mają być?
Skoro na pewno się nie ubezpieczą, to może kupimy im samochody, bo za chwilę się
dowiem, że na pewno nie będzie im się chciało chodzić? A co mnie to interesuje?
Uważasz, że obecny system, w którym każdy obywatel ma gwarancję michy i łóżka
jest w porządku? Praca i jeszcze raz praca. Tego można chyba wymagać od
najbardziej potrzebujących biorących środki od Państwa.

> Właściweie logiczne byłoby coś przeciwnego: znikają ulgi podatkowe na
> dobroczynność (widaomo dlaczego znikają), więc dobroczynność maleje
> drastycznie.
Przepraszam, ale oszukujesz samą siebie. Jeżeli uważasz, że głównym celem pomocy
innym ludziom jest możliwość skorzystania z odpisu to myślisz chyba o fundacjach
typu pralka - pieniądze wchodzą jedną stroną, wychodzą drugą bez ryzyka 40%
podatku. Skąd Caritas bierze pieniądze? Kradnie je? Nie, dają je ludzie i jeżeli
przyjmiemy, że daje je 30% ludzi w kraju to i tak udaje im się zebrać 200 mln zł
co roku. Są tez inne fundacje. Zresztą oprócz osób prywatnych pieniądze dają
także firmy.

> Podaj jeden logiczny powód uzasadniający twoją wiarę w gwałtowną
> przemianę duchową Polaków, w gwałtowny, wielokrotny wzrost ludzi chcących
> pomagać innym.
Ludzie mając więcej w kieszeni i widząc biedę, ale taką rzeczywistą będą albo
bezpośrednio, albo pośrednio pomagać.

I na koniec pytanie: ile Twoim zdaniem potrzeba miesięcznie na utrzymanie
jednego dziecka - płeć dowolna, wiek 7-15 lat. Jaka kwota pozwala na właściwe
wychowanie, ile miesięcznie na takie dziecko powinien dostawać prawny opiekun
dziecka? Odpowiedz mi tylko na to jedno pytanie. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: powiedziec czy nie....
www.forum.prawnikow.pl/topics22/1929.htm
znalazłam takie coś

Art. 141.
§ 1. Ojciec nie będący mężem matki obowiązany jest przyczynić się w rozmiarze
odpowiadającym okolicznościom do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem
oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z ważnych
powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez czas
dłuższy niż trzy miesiące. Jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła inne
konieczne wydatki albo szczególne straty majątkowe, może ona żądać, ażeby ojciec
pokrył odpowiednią część tych wydatków lub strat. Roszczenia powyższe
przysługują matce także w wypadku, gdy dziecko urodziło się nieżywe.
§ 2. Roszczenia matki przewidziane w paragrafie poprzedzającym przedawniają się
z upływem lat trzech od dnia porodu.
Art. 142. Jeżeli ojcostwo mężczyzny nie będącego mężem matki zostało
uwiarygodnione, matka może żądać, ażeby mężczyzna ten jeszcze przed urodzeniem
się dziecka wyłożył odpowiednią sumę pieniężną na koszty utrzymania matki przez
trzy miesiące w okresie porodu oraz na koszty utrzymania dziecka przez pierwsze
trzy miesiące po urodzeniu. Termin i sposób zapłaty tej sumy określa sąd.


Uregulowanie zawarte w art. 142 wychodzi naprzeciw trudnej sytuacji matki
dziecka w okresie przed jego urodzeniem. Przepis ten stanowi wyjątek od
uprawnień matki dziecka określonych w art. 141 § 1 , w myśl którego z
roszczeniem przeciwko ojcu dziecka może ona wystąpić dopiero po urodzeniu
dziecka, co oznacza dalszą zwłokę w możliwości zaspokojenia potrzeb już znacznie
wcześniej ujawnionych, zwłaszcza wobec konieczności ustalenia, że pozwany jest
ojcem dziecka.
Uprawnienie wynikające z art. 142 w istocie stanowi zabezpieczenie niezbędnych
kosztów utrzymania matki i dziecka, zanim jeszcze dziecko urodzi się . Swoistość
tego roszczenia wyraża się tym, że nie może ono być wytoczone po urodzeniu
dziecka. Byłoby to zresztą bezprzedmiotowe, skoro w takich wypadkach otwarta
jest droga dochodzenia roszczeń alimentacyjnych, a zabezpieczenie powództwa
umożliwia przepis art. 753 § 1 k.p.c.

Sposób zapłaty zależy od czasu, jaki dzieli datę wydania postanowienia od
przewidywanej daty porodu. Krótki czas uzasadni nakazanie zapłaty wprost do rąk
matki, z tym zastrzeżeniem, że sumy przeznaczone na rzecz dziecka - nie
wcześniej niż z datą jego urodzenia, np. po okazaniu aktu urodzenia. W wypadku,
gdy data wydania postanowienia wyprzedza znacznie datę przewidywanego porodu,
wskazane jest nakazanie złożenia sum zabezpieczenia do depozytu sądowego.
Nieodzowne będzie wówczas określenie w postanowieniu terminów, z nadejściem
których przedmiot depozytu może być podjęty na rzecz dziecka i uzależnienie tego
od przedstawienia dowodu, że dziecko urodziło się żywe.
Data urodzenia dziecka początkuje trzymiesięczny ustawowy termin do wniesienia
powództwa o alimenty, a w przypadku braku uznania dziecka - o ustalenie ojcostwa
i alimenty ( art. 754 zd. 2 k.p.c.). Zaniechanie wniesienia powództwa w tym
terminie jest równoznaczne z upadkiem zabezpieczenia ( art. 734 zd. 1 k.p.c.). Z
upadkiem zabezpieczenia domniemany ojciec dziecka nabywa prawo żądania zwrotu
przedmiotu zabezpieczenia.

pozew o zabezpieczenie roszczen z tytulu urodzenia dziecka.pdf
Pozew o zabezpieczenie roszczeń związanych z urodzeniem i utrzymaniem dziecka.

I poczytaj na "samodzielnej mamie" jak poprzedniczka radzi. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: intercyza a koszty utrzymania dziecka
intercyza a koszty utrzymania dziecka
Witajcie,
Chciałabym się dowiedzieć, czy sa tutaj osoby w podobnej sytuacji, a jeśli
nie to może ktoś ma pomysł co z tym zrobić.
Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, z inicjatywy mojego męża (a własiwie jego
rodziny) zawarliśmy intercyzę. Nie oponowałam, gdyż on jest bogaty z domu, a
ja wręcz przeciwnie - spłacam kredyt hipoteczny, który zaciągnęłam żeby kupić
mieszkanie matce, którą ojciec po rozwodzie puścił z torbami.
Mieszkamu w dużym domu, który mój mąż dostał od swoich rodziców, dom jest
zapisany wyłącznie na niego, co więcej ja nawet nie jestem tam zameldowana,
tylko w mieszkaniu matki, które spłacam.
Wydatki związane z utrzymaiem domu zawsze dzieliliśmy po połowie, podobnie z
żywnością i innymi rzeczami, mamy oddzielne konta bez upowaznienia. Rzeczy do
własnego użytku każdy kupuje sobie sam, takie na jakie go stać, nie dajemu
sobie prezentów, w lokalach i na wyjazdach zawsze płacimy kazdy za siebie.
Nie było z tym problemów, dopóki nie zdecydowaliśmy się na dziecko. Mamy 6-
miesięczną córkę, wydatki na dziecko mąż traktuje jako moje osobiste.
Dzieckiem sie nie zajmóje w ogóle, argumentując że przecież jest od tego
opiekunka, z tym że tylko ja wypłacam jej pensję. W zasadzie można by to
jakoś wytrzymać, gdyby nie to że kiedy wróciłam do pracy po urlopie
macierzyńśkim na moim stanowisku był już ktoś inny, a mnie przesunięto do
miej płatnej pracy. W rezultacie popadłam w tarapaty finansowe, gdyż
większość moich dochodów pochłania rata kredytu na mieszkanie matki. Mąż
wypomina mi, że od 2 miesięcy zalegam ze swoją częścia czynszu i grozi
wyrzuceniem na bruk jeśli to się nie zmieni. Teściowa, kiedy się o tym
dowiedziała, zrobiła mi straszna awanturę, że wykorzystuję ich rodzinę i
kazała wynosić się razem z bachorem. Nie wiem, co mam robić, bo nie mam dokąd
się wyprowadzić (mieszkanie matki jest w innym mieście). Myślałam o tym aby
wystąpić o alimenty na dziecko, ale po pierwsze mamy rozdzielność majątkową,
po drugie nie chce rozbijać dziecku rodziny. Kiedy o tym wspomniałam mąż
powiedział że wniesie pozew o zaprzeczenie ojcostwa, on wie ze niczemu nie
zaprzeczy chodzi tylko o utrudnienie mi zycia. Mąż i jego rodzina oczekują,
że bedziemy dzielić się wydatkami tak, jak przed urodzeniem dziecka, jednak
ono będzie w całości na moim utrzymaniu. Argumentują, że jeśli nie stać mnie
na dziecko to nie powinnam była zachodzić w ciążę, a była to nasza wspólna
decyzja, fakt że mąż chciał syna i był bardzo rozczarowany że będzie miał
córkę, namawiał mnie nawet na aborcję po wynikach USG, ale czy to ma
tłumaczyć jego zachowanie? Czy byłoby inaczej gdybyśmy mili syna? Czuje się
kompletnie bezradna w tej sytuacji. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Tak sobie myślę
Czytam ten watek już 3 dzień, a on mi ciągle umyka do przodu. Uff, nareszcie
skończyłam.

W kwestii właściwej.
To tak jak z wchodzeniem do ciemnego pokoju. Uchylasz drzwi i powoli wchodzisz
do środka, a im dalej jesteś, tym ciemniej dookoła. Niby się o tym wie
zawczasu, ale strach i tak może zdławić gardło, zwłaszcza jak się o coś
zawadzi.
Nawet jeśli „widziały gały co brały”, to nie wiedziały jak to smakuje i z czym
to się je. Dotyczy to i next i eks i faceta.
Jak eks wybył, to obydwoje mieliśmy w głowach obrazy z hollyłódzkich filmów. Że
się da, na spokojnie, rozumowo, będzie łatwo i lekko (niekoniecznie przyjemnie,
ale może choć bez wielkich problemów), etc tra ta ta ta.
Next pewnie tak samo myślała.
A się to okazało dużym problemem dla wszystkich. Po za tym – diabeł tkwi w
szczegółach.

W temacie poruszonym pobocznie przez Lideczkę.
Omama bardzo dobrze ujęła kwestię „zadośćuczynienia finansowego” dziecku z
pierwszego związku. Po prostu by móc spędzać czas z dzieckiem (a nie by było
ono chowane tylko przez osoby trzecie) jako samodzielna, pracująca, samotnie
mieszkająca mama, a także by mieć siłę by „nadrobić” brak drugiego rodzica (np.
noce z chorym dzieckiem), potrzeba więcej kasy, bo 100% prowadzenia domu i
rodziny jest na jednej głowie, więc trzeba jakoś „kupić” ten czas dla dziecka.
Co do alimentów. Eks płaci regularnie i raczej bez marudzenia wysokie alimenty
(pokrywają opiekunkę = ja mogę pracować i przez to pokrywać pozostałe koszty
utrzymania dziecka).
Dla mnie zasada jest prosta – jeśli eks nie pokryje kosztów opieki nad
dzieckiem (co niedługo będzie znaczyło przedszkole ORAZ niania, ale kwota
pewnie będzie ta sama), ja nie mogę pracować. Jak nie będę mogła pracować, bo
będę się musiała zając dzieckiem, to znaczy to, że będzie miał wtedy na
utrzymaniu 100% dziecka i mnie na dodatek. Więc w dobrze rozumianym interesie
własnym eksa jest płacenie tyle, ile potrzeba za opiekę nad dzieckiem, bez
względu na okoliczności i skąd ta kasa będzie.
To jest oczywiście przykład ekstremalny i przesadzony, bo nie spodziewam się by
jego sytuacja finansowa drastycznie i nagle się zmieniła, jak również nie sądzę
bym nie mogła w ogóle pracować. Ale taki scenariusz może być całkiem
prawdopodobny w przypadku np. dzieci szczególnej troski.
Gdyby eks miał przejściowe kłopoty, to byłabym skłonna odpuścić alimenty za
kilka miesięcy (albo ich część na dłuższy czas), ale tylko w postaci odroczenia
płatności / jakby pożyczki (i na dodatek w formie umowy notarialnej).

Chalsia

PS.
1.O rany! Skoro Domali/Erin zotała uznana za zasadniczą, to ja jestem chyba
ultra mega horrendalnie po tysiąckroć super hiper zasadnicza. Nie wiem czy się
już martwić, czy raczej jednak cieszyć.

2.Tez byłabym zwolenniczką „prawa jazdy” na posiadanie dzieci.

3.Dzięki nowej sygnaturce Domali dowiedziałam się kim jestem. Jak to wiele się
można dowiedzieć na tych forumach. Okazało się, że jestem szlachetnym
prostakiem, bo wymagam wiele od siebie, ale od innych też.

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Coraz bardziej się obawiam...
Kropelko, chcialas racjonalnej porady. Oto co uslyszelismy u dobrego adwokata:
sad bierze pod uwage zarowno potrzeby dzieci jak i mozliwosci rodzica. Dzieci z
obu zwiazkow maja prawo do takiego samego poziomu zycia. Nic sie nie nalezy
dodatkowo wylacznie za bycie dzieckiem z rozbitej rodziny. Tego rodzaju
argumenty sadu w ogole nie interesuja. Rowniez ojciec ma prawo zalozyc nowa
rodzine i miec kolejne dzieci (pisze o tym, gdyz w emocjonalnych debatach
czesto pada nieuznawany przez sady argument, ze drugie dziecko to fanaberia).
Koszty utrzymania dziecka wykazuje sie poprzez rachunki i paragony (za
wszystko, ubranka, jedzenie, wizyty lekarskie, opieke itd. a takze - uwaga -
prowadzenie ciazy i leki w ciazy oraz ewentualne leczenie, jesli ciaza nie
przyszla od razu). Dochody ojca tez wprost sie nie przekladaja na alimenty
totez nie mozna tu mowic o jakims procentowym limicie. Pamietaj, ze dochody
ojca (matki tez) obciaza nie tylko dziecko czy dzieci, ale takze ew. druga zona
na utrzymaniu (jest ustawowy obowiazek utrzymania niepracujacego malzonka),
starsi rodzice lub krewni na utrzymaniu (jesli sa rachunki). Wydatki te
zmiejszaja jego mozliwosci placenia alimentow, gdyz zona, dzieci jak i inni
bliscy krewni sa tak samo uprawnieni do swiadczen z jego strony. Wszystko to
sluzy do policzenia dochodow na dziecko w rodzinie, zarowno starej, jak i
nowej. W starej bierze sie pod uwage dochody matki i dotychczasowe alimenty. W
nowej dochody ojca i matki nowego dziecka. Jesli w nowej rodzinie to wyliczenie
wypadnie na dziecko gorzej niz w starej, wtedy sad uznaje za sluszne obnizyc
alimenty pierwszemu dziecku. Jesli lepiej, to druga strona moze sie starac o
podwyzszenie alimentow, jesli tylko ta lepsza sytuacja wynika z dochodow ojca,
a nie jego drugiej zony (jej dochody polepszajace sytuacje jej dziecka nie sa
brane pod uwage przy porownaniu standardow, gdyz nie ma ona prawnych zobowiazan
wobec dzieci swego meza). Krotko mowiac, udzial ojca w obu budzetach musi byc
rowny, jesli jest mniejszy w drugiej rodzinie, alimenty zostana zmiejszone,
jesli wiekszy, zostana zwiekszone.
Druga sprawa, oprocz czystych cyferek dochodow, ktora bierze sie pod uwage,
jest poziom zycia, jesli zachodzi istotna roznica. Rowny standard zycia to
znaczy np. tak samo urzadzone pokoje (jesli tamte dzieci maja np. telewizor i
komputer, to nowemu dziecku sie to tak samo nalezy), taka sama liczba metrow na
osobe w mieszkaniu, tak samo markowe ubrania itd. Jesli trzeba z czegos
zrezygnowac, obie strony rezygnuja solidarnie. Ale: znow, jesli wyzszy standard
drugiego dziecka wynika z dochodow matki, a nie ojca (co jest rzadka sytuacja,
ale zdarza sie), to dzieciom Ex poziom nie bedzie wyrownywany do poziomu dzieci
Next. To sa szczegoly, w ktore sad radziej sie wdaje, ale czasem istotne.
Pamietaj, ze sad nie moze jednak podwyzszac alimentow na podstawie faktu, ze
status finansowy ojca podniosl sie z powodu nowego zwiazku. Sama niedawno
mialam taka sprawe, ktora Exia na wiesc o mojej ciazy wytoczyla, argumentujac,
ze ja zarabiam, wiec ojciec moze placic wiecej. Przegrala, sad stwierdzil, ze
nie mam zadnych zobowiazan finansowych wobec dzieci Ex i jeszcze ja obciazyl
kosztami sprawy. Za pare miesiecy bedzie sprawa o obnizenie, na razie zbieram
rachunki, wiec opisze tu jeszcze w praktyce jak to wyglada.

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: alimenty w naturze?
alimenty w naturze?
witajcie! może któraś z was ma podobną sytuacje i bedzie umiała mi pomóc.Ex
grozi podwyższeniem alimentów na 13letnią córkę. twierdzi że może zażądać 60%
dochodów mojego męza. Czy to możliwe? sytuacja wygląda tak. 3 lata temu przy
rozwodzie sad zasadził 800 zł alimentów przy zarobkach 1200 zł uzasadniając
że mąż może dorobić. wziął pod uwagę jakieś pożyczki ex bo zarobki miała
takie same . pożyczki zaciągnię te na nowe meble juz po odejściu męża z
domu . ponieważ mąż zgodził się na orzeczenie z jego winy( nie będę wdawać
sie w szczegóły ) a sąd uznał że jej gorsza sytuacje materialną całkowite
koszty utrzymania dziecka ma ponosić ojciec. Teraz ex wyliczyła sobie że mój
mąż zarabia na pewno 3 razy wiecej (i tak jest) a jej obnizyła się stopa
życiowa więc zażąda co najmiej 1500zł. i teraz sedno. przez te trzy lata mój
mąż płacił te alimenty regularnie często przed czasem, dodatkowo kupowaliśmy
dziecku odzież i obuwie , ja latałam po sklepach ikupowałam nawet bieliznę (
matka się nie poczuwała wysyłała do nas córkę przysłowiowo gołą np w
adidasach wiosennych zimą bo nie ma na buty), opłacaliśmy opłaty szkolne,
wycieczki, dziecko dostaje co miesiąc kieszonkowe, dostało nowe meble, pół
roku temu komputer , niemal co tydzień spotkania , wspólne wyjazdy, to
wszystko kosztuje.Ex obkupuje siebie , telewizor meble ,ciuchy a rok temu
samochód! pozaciągała pożyczki i teraz chce je spłacac z alimentów , zresztą
wcześnij tez to robiła ale teraz jej nie wystarcza,. Sytuacja od rozwodu
zmieniła się o tyle że pojawiłam się ja mamy dziecko jestem na wychowawczym
jesteśmy małzeństwem. My przez ten okres zaznaczam niczego sie nie
dorobiliśmy , mieszkamy w wynajętym mieszkaniu same opłty sa rzędu 1500zł
niestety nie mamy umowy najmu więc nie wszystkie koszty możemy udokumentować,
na dobra sprawe to nasz majatek wynosi dwie walizki ciuchów itrochę książek ,
no i komputer. wszystko wydawaliśmy na ex i dziecko meża ,oszczędzam już jak
mogę ale nie bardzo z czego de facto mamy wiecej płacic ale nie w tym rzecz
bo na dziecku się przeciez nie oszczędza a sąd na podstawie dochodów pewnie
może podwyzszyć alimenty, rzecz w tym że jak ex dostanie pieniadze na ręke to
dziecko ich nie zobaczy bo pójdą na extrasy matki.Chcielibyśmy ewentualną
podwyżkę płacić w naturze czyli w odzieży butach dodatkowych opłatach
szkolnych itp. czy to wogóle mozliwe? Chodzi o to żeby alimenty faktycznie
szły na dziecko. I pytanie czy te 60% możliwe? czy sad musi wziąć pod uwagę
drugie dziecko i w jakim stosunku procentowym? Czy ewentualne odwołanie ma
sens? i jak przekonać sąd do takiej formy? Mój mąż to taki naprawdę porządny
gość , ale jest mało komunikatywny przekonujący szczególnie jak się
denerwuje , ustępuje bez walki nie umie się wykłócać. Po rozwodzie po 10
latach też wyszedł w dziurawych jednych butach i podszytej wiatrem kurtce i
paroma książkami (taki dorobek) . Ale ja nie moge pójsć za niego do sądu , a
może mogę? Czekam na was może któraś coś podpowie? Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Droga Tropikano troszke źle mnie zrozumiałaś.
Nasza ex dostaje na dziecko alimenty w kwocie 300 zł miesięcznie, + zasiłki z
mopsu dodatki które tak naprawdę jej sie nie należą no ale znajomości robią
swoje. dodatki to suma prawie 700 zł. Jak to dostaje nie wiem, Mój M poniewaz
nie ma nawet ograniczonych praw, sprawdzał to wszystko w Mopsie, odpowiedź
pewnej życzliwej nam osoby była taka:
-Panie M ta sprawa jest bardzo ślizga, wiemy jaka jest sytuacja, matka może
podjąc prace, no cóz ale dla świetego spokoju dostaje to co dostaje i mamy od
niej spokój.
Wiec pytam gdzie tu sprawiedliwość a ta Pani mi na to że oni nic jej nie moga
udowodnić. Chyba że mój M sie za to weźmie.

My stwiedziliśmy ze niech sobie ma te pieniądze, to jej sumienie wzgledem
córki, i innych ludzi, nie mam zamiaru latać po sądach.

Poziom życia ex jest dość wysoki, utrzymuje sie z małej pieniedzy, do tego co
jakiś czas ma różnych naiwnych mężczyzn których oskubie z kasy i zostawi.

Tak samo próbowała robic z moim M jak jeszcze byli małżeństwem, ale mój M nie
był głupi i niestety ex nie mogła tego mu darować wiec na prawo i lewo, robiła
to co robiła, i po małżeństwie.

Wiec Tropicano majac 1000 zł miesiecznie nie płacac czynszu, jej rodzice i my
ubieramy córke M ( taka jest rzeczywistość)dotego kupujemy co roku wyprawki do
szkoły, i inne rzeczy, ma ta kwote na swoje przyjemności i w małym stopni
przeznacza pieniądze na córke.

Nasza ex juz wiecej nie pójdzie o podwyżke alimentów, Sąd ustalił że koszty
utrzymania dziecka to 50% na 50% czyli 300 zł ojciec i tyle samo matka, czego
ona nie czyni. A głównym zarzutem dla matki jest sezonowa praca na czano nad
morzem wtedy córke wysyła do rodziców swoich. Udało nam sie to udowodnic.
Sędzina stwierdziła fakt iz matka jest w stanie pracować a to co poczynia
wzgledem dziecka i jego ojca to czyste kłamstow i kpiny które nadaja sie na
przeprowadzenie przez kuratora stosownych poczynań.

Masza ex ma swoje wyskoki wiec dzisaj dostalismy list iz możemy wkońcu po dwóch
latach, zababrac małą do nas na 5 dni ferii. Zobaczymy jak ta sytuacja sie
skończy. Ex zmienia zdanie co 5 minut wiec ja raz na jakis czas zadzwonie do
nie i porzadnie ją ustawiam, mamy wtedy spokuj na kilka miesiecy i małą
cześciej odwiedzamy bo ona nie robi żadnych problemów. Mój sie tego nauczył ode
mnie ja nigdy nie pozwalałam sobie w kasze dmuchać a tym bardziej wtracać sie w
moje życie, i nasze.

Nie obchodzi nas co ex robi posprawdzalismy wszystko co mielismy posprawdzać,
wywalczylismy z ex spotkanie z małą( nie sądownie bo to nie zawsze jest dobre)
i jak narazie sie układa, nawet ten list i mój telefon do niej był normalny bez
kłótni. czasami trzeba ustapić a czasmi trzeba ustawi do pionu ta kobiete.

Mam nadzieje ze nie zmieni zdania i mała do nas przyjedzie.

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: mogę zrobić taki mały myk...?
kora3 napisała:
> No wiesz, bywa, ze rosna koszty na dziecko, to chyba zrozumiałe.

Tak, ale podstawą do podwyższenia alimentów są nie tylko koszty utrzymania dziecka, ale także zarobki rodzica. Nie można komuś zasądzić alimentów w wysokości 3/4 pensji tylko dlatego, że dziecko ma większe potrzeby. Bo osoba płacąca alimenty też musi z czegoś żyć.

> a w jakich to kwotach są zasądzane?
> Calośc pensji?:)

Najczęściej jest to 40% pensji, ale w praktyce wychodzi nawet więcej, jak mężczyzna wykonuje np. wolny zawód bądź ma nieregularne dochody prowdząc działalność gospodarczą. Wtedy nawet jak w danym miesiącu nie zarobił nic albo jest na minusie, to alimenty i tak musi płacić w tej samej kwocie. Sąd zasądzając alimenty wyliczył średnią z kilku miesięcy, a przecież wysokość zarobków osób wykonujących wolnych zawód czy prowadzących działalność gospodarczą podlega wahaniom koniunkturalnym i te kilka miesięcy, które wziął pod uwagę sąd, mogły akurat pochodzić z okresu dobrej passy. Zresztą te 40% inaczej odczuje mężczyzna, który zarabia mało i inaczej mężczyzna, który zarabia dużo. Jak ktoś zarabia 1200 zł czy nawet 1500, to za pozostałą część wypłaty po odliczeniu alimentów raczej się nie utrzyma.

> Hmm no skoro tak malo zarabia, to moze powinien sobie poszukać
> dodatkowego zajęcia :) On moze - dziecko nie ma na ogół mozliwoasci
> polepszenia swego bytu do pewnego wieku.

A jak wykonuje pracę, która jest zgodna z jego wykształceniem i zainteresowaniami, daje mu zadowolenie, ale niestety nie jest wysokopłatna? Nie można nikomu narzucać systemu wartości, nie każdy musi dążyć do życia na wysokim poziomie kosztem potrzeb niematerialnych. Nie można także kogoś zmuszać do tego, by pracował 14 godzin na dobę, choć znam osoby, które w pracy są zmuszane do nadgodzin bez dodatkowego wynagrodzenia, więc nawet wzrost liczby godzin pracy nie przekłada się na wzrost pensji. Zresztą eksżona wiedziała jakie wykształcenie/zawód ma mężczyzna, jak za niego wychodziła/zachodziła z nim w ciążę, i najwidoczniej jej to nie przeszkadzało, że nie będzie zarabiał kokosów. Dlaczego więc dopiero po rozwodzie ma na nim wymuszać pracę ponad siły lub przekwalifikowanie?

Poza tym weź pod uwagę fakt, że ten ojciec też ma prawo do spędzania czasu z dzieckiem po pracy. Jeżeli więc zagonimy go do dodatkowego zajęcia, to nie będzie miał on czasu na kontakt z dzieckiem, do czego ma zresztą prawo. Równie dobrze to kobietę można wysłać do dodatkowej pracy.

> Za 1400 złotych byl w stanie pokryć koszty swoje i zdiecka + pół
> mieszkania i mediów - ciekawe ....

Ano ciekawe - dla twojej wiadomości połowa społeczeństwa tyle zarabia. I jakoś żyją. Nie kieruj się średnią arytmetyczną zarobków, bo ona niewiele mówi, tylko medianą. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Sprawa rozwodowa a adwokat
ewa724 napisała:

> Bojasia nie obraz sie ale twoje informacje mijaja sie z wieloma sytuacjami
> mozliwymi w sprawach rozwodowych.
>
> Oboje rodzice ponosza koszty utrzymania dziecka ,natomiast sa one dostosowane
> do zarobkow rodzicow tak jak wspomniano wyzej te roznice sa czasami ogromne
> Moj eks zarabia jakies 10 razy wiecej niz ja i placi rowniez wiecej.







Jesli o zarabia 10 razy więcej od ciebie, to pytanie: KIM TY U LICHA
JESTEŚ?????!!!!!!








>

>
> Kwota 2000 nie jest wcale smieszna bo moje alimenty na dwoje dzieci sa mniej
> wiecej takie same .
> Koszty utrzymania dziecka rosna gwaltownie kiedy pojdzie do szkoly a w
> przypadku 4 latka to tylko 2 lata.
>
> Poza tym sad ustanawia wysokosc alimentow rowniez w oparciu o dotychczasowy
> standard zycia dziecka ktory w przypadku rozwodu nie powinien ulec zmianie
>





Bardzo mnie to rozczula. Mialo dziecko dobrze, bo się urodziło w bogatej
rodzinie (dzięki zarobkom tatka, nigdy dzięki zarobkom matki - jakież to
niezmienne!), to i po rozwodzie nie może miec gorzej. Musi mieć lepiej niż
niejedno dziecko wkoło, no bo... miało, miałoby...
Przypominają mi się ckliwe fragmenty z filmików mówiacych o szlachciurach
polskich (przełom wieków XIX i XX), gdy tracili majątki etc. i trzeba było iść
do pracy i żyć za mniej... Jacyż oni biedni, jaśnie panicz, jaśnie pani...
bażanty jadała a teraz musi wątróbkę.... Biedaczysko!
Tak mniej więcej postrzegam tragedię dziecka, którego matka rozwiodła się z
mężem-skarbonką i teraz może nie być jej stać na taki standard, jaki bylby z
harówki męża.
Jesteście wzruszjące... naprawdę.....






>
> nastepna sprawa to alimenty sa ustalane nie tylko na podstawie
przedstawionych
> zarobkow ale rowniez mozliwosci zarobkowania !I w przypadku ojca sa one
czesto
> wyzsze z racji mozliwosci czasowych.





A ty oczywiście, gdybyś tylko nie byla obarczona dzieckiem, zrobiłałabyś
kariera ze hej!
Ssanie kieszeni faceta to wasz jedyny sposob na życie - życie za cudze.
2000 zł, nie jest dużo, wydatki... piszesz...
O 2 tys. to 6 osobwe rodziny, jakich widze wkoło wiele, mogą pośnić...




>
> Ja w przeciwienstwie do ciebie uwazam ze nawet w wygladajacych ladnie
prostych
> sprawach warto wydac pieniadze na adwokata ,gdyz w sadzie ludzie dostaja
> czasami zupelnie innej twarzy i innego spojrzenia.Pieniadze wydane na
adwokata
> czasami zwracaja sie w ten sposob .



W to wierzę.
Ave pijawy!!!!





Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Kieszonkowe dla mamusi?
pomóż mu zakończyć chory układ finansowy
Widać, że Twój mąż chce zerwać chory finansowy układa mamusią. To dobrze. Pomóż
mu w tym. On potrzebuje jakość prze sobą i przez matką wytłumaczyć, dlaczego tak
długo tkwił w dziwnym układzie i dlaczego teraz nagle chce to zmienić. Otóż
znakomitym pretekstem jest to, że za moment przyjdzie na świat wasze dziecko.
Niech to będzie pretekstem do zmiany stosunków finansowych między nimi.

Przez te dwa miesiące kompletujecie wyprawkę (2x350 to nie jest dużo na
wyprawkę, wiem coś o tym, ale to zawsze więcej niż 0). A potem będziecie ponosić
koszty utrzymania dziecka. Niech mąż tak to wytłumaczy mamie.

Jeśli teściowa lub ktokolwiek inny będzie miał pretensje, że nie pracujesz,
studiujesz i nie zarabiasz, to odpowiadajcie im (to też odpowiedź na niektóre
zarzuty forumowiczek):

- Studiujesz, bo jesteś w wieku studenckim. Twój mąż jest w wieku, gdy się
pracuje i z reguły już nie studiuje (w każdym razie przeważnie nie dziennie),
więc on pracuje. Mieć pretensje do Ciebie, że ośmielasz się w swoim wieku
studiować to jak mieć pretensje do Twojego męża, że to nie on zaszedł w ciążę.

- Mimo że nie zarabiasz, to Ty (dzięki swoim rodzicom) dołożyłaś się do domowego
budżetu w ogromnym stopniu: dzięki Twojemu mieszkaniu możecie się ze skromnej
pensji męża w ogóle utrzymać. Gdyby Twój mąż miał płacić za wynajem czy spłacać
rety kredytu, to w ogóle nie byłoby go stać na posiadanie rodziny, byłby na to
za biedny. A tak niedługo przyjdzie na świat jego upragnione dziecko.
Przejrzyj na oczy. To tak, jakbyś zarabiała co miesiąc 1 tys-2 tys (nie wiem,
jak duże jest Twoje mieszkanie, ile by kosztował jego wynajem czy rata kredytu).
A do tego jeszcze prowadzisz dom, studiujesz (co jest inwestycja w Waszą
rodzinę, bo będziesz w przyszłości miała lepszą pracę), a teraz jeszcze będziesz
wychowywać dziecko (mąż pewnie będzie mu poświęcać mniej czasu niż Ty). Więc
gdybym miała powiedzieć, kto więcej wnosi finansowo do tego małżeństwa, to na
pewno nie jest to Twój mąż.

- Następnym razem, kiedy mąż powie, że jesteś zołzą, bo prosisz o pieniądze na
jakieś rzeczy dla dziecka, powiedz, że przecież prosisz o nieduże pieniądze.
Rozważcie też, czy mąż nie powinien stanąć na wysokości zadania i zacząć
porządniej zarabiać. Powiedz mu, że dzieki temu uniknęliścieby kłótni o te
kilkaset złotych miesięcznie. Skoro reszta jest ok, kochacie się, chcecie być ze
sobą itd, to nie warto by te kilkaset złotych psuło waszą rodzinę. Niech zmieni
pracę albo bierze dodatkowe zlecenia.

- W przypadku, gdybyś skończywszy studia poszła do pracy pamiętaj, by dzielić z
nim równo obowiązki domowe i obowiązki związane z wychowywaniem dziecka. Inaczej
wlezie Ci jeszcze bardziej na głowę, będziesz musiała zarabiać na dom, pracować
jako gosposia i opiekunka do dziecka na raz. On będzie miał w domu pełna obsługę
dla siebie i swojego dziecka, a jednocześnie więcej pieniędzy ze swojej wypłaty,
by dawać mamusi. Coś mi się wydaje, że facet wygodnie się urządził. Ale skoro
decydowałaś się, by z nim być... Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: ex-celowe liczenie alimentów...
magd.a napisała:

.............
> W tym wątku akurat nikt nie narzekał na uciązliwość wychowywania dzieci, watek
> jest o próbie i trudnościach w wypośrodkowaniu sprawiedliwych kosztów utrzymania
> dziecka by nie dostać zarzutu od exmęża, że się sępi kasę na własne waciki...
>

Kilka postów wcześniej była sugestia, że alimenty mogą być kompensatą za własne
wyrzeczenia przy wychowaniu dziecka....
Ja wychowuję dziecko od samego początku z radością i miłością. Za wychowywanie
dziecka i związane z tym pewne wyrzeczenia nie oczekuję żadnej kompensaty.
Wystarczy mi radość, którą mam z tego, że dziecko jest coraz większe, mądrzejsze
i dojrzalsze, że mamy wspólny język i wspólne zajęcia. Jakiekolwiek anse mam do
żony, czy ona do mnie, to jestem jej wdzięczny za to, że jest dobrą matką dla
mojego dziecka, choć mam tez i zastrzeżenia. Nie oczekuję od niej żadnego
"wynagrodzenia" za bycie ojcem. Dlatego, wcale nie chcę jej dziecka "odebrać",
ale tez nie chcę, żeby było mi odbierane.
Nie wiem, może się to bierze stąd, że my, mężczyźni nie możemy "sobie urodzić"
dzieci, musimy "do tego" mieć kobietę, natomiast kobiety to mogą, dlatego często
oczekują jakiegoś dodatkowego swoistego, "wynagradzania" za urodzenie dzieci, a
jak nie są zadowolone, to dalej jazda mężu, odejdź, zostaw mi moje dziecko,
tylko płać, bo jak nie, to sąd cię zmusi.

Całą rodzinę i tak ja utrzymuję, więc być może nawet korzystniej finansowo dla
mnie byłoby zapłacić wszelkie koszty utrzymania dziecka, które i tak teraz płacę
i odpadła by mi jedna gęba do żywienia, czyli żona, która nie chce być żoną...
Jednak nie o pieniądze mi chodzi, ale o to, by dziecko miało względnie normalny
dom.

Nie trzeba pisać, że istnieją wyrodni ojcowie i wyrodne matki, i że wyrodni
ojcowie zdarzają się częściej (tego już nie jestem pewien) niż wyrodne matki. To
wszyscy wiedzą.

Jak skalkulować koszt utrzymania dziecka?
Najprościej zebrać rachunki i paragony z dwóch trzech miesięcy i policzyć, ile
faktycznie wydano na dziecko. Tylko, kto przechowuje paragony??
Ja kiedyś zrobiłem taki eksperyment, że zebrałem paragony z trzech miesięcy, w
odpowiedzi na zarzut żony, że za dużo wydaję, albo tworzę sobie "lewą" kasę.
Zrobiłem wtedy świetną analizę wydatków, może nie pod kątem alimentów, ale
dzięki temu do dziś wiem, na co idą pieniądze i dlaczego "aż" tyle, gdzie można
przyciąć, gdy brakuje, a to jest do wykorzystania przy ustalaniu wysokości
alimentów.
Hehe, ta sama kobieta, która wtedy miała dziwne wyobrażenia o wysokości wydatków
domowych, teraz, jak by chciała alimenty, też ma dziwne wyobrażenia, tyle, że w
drugą stronę :P. Chyba znowu zacznę zbierać paragony, żeby mogła powrócić do
realnego świata. Zresztą to też może nie być skuteczne, bo jeśli sama zacznie
robić zakupy, to pieniądze, za które ja rodzinę utrzymuję przez miesiąc, pewnie
starczyłyby na tydzień.

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: i śmieszno, i straszno
i śmieszno, i straszno
czyli jak bywa w sądach

na drugiej sprawie rozwodowej orzeczono rozwód

niby lżej, ale... :)))
sędzina na pierwszej sprawie zażyczyła sobie, żeby każde z nas
przyjechało na drugą sprawę ze swoim świadkiem
a w miedzyczasie mieliśmy wysłac wyliczenie kosztów utrzymania
dziecka - były swojego dziecka z pierwszego małżenstwa, ja naszej
wspólnej córki

po pierwsze primo :)
sędzina nie życzyła sobie oglądac mojego swiadka :)
wezwała świadka byłego i wypytała o rozkład naszego pożycia i
zajmowanie się dzieckiem - nie szkodzi, że świadek wszystko znał
jedynie z relacji swojego syna, czyli mojego byłego :)

po drugie primo :)
były przesłał spowiedź z banku, jakie przelewy szły z jego konta -
głównie rachunki i kredyt mieszkaniowy - ani słowa o dziecku -
stron ze 20 :)
sąd rzucając niedbale moim krótkim wyliczeniem excelowym stwierdził -
"proszę pani, ja takie cos pierwszy raz na oczy widzę!"
(pamiętajcie, sąd nie moze dostawac czegos, czego wcześniej nie
widział na oczy ;)))

i sąd wypytała mnie, jakie ponosze koszty utrzymania dziecka tylko w
zakresie jedzenia - jak mówiłam, że nie pamiętam wyliczen, to nie
szkodzi - "proszę pani, bez tej kartki! tak jak pani pamięta, ile
pani wydaje na jedzenie dla dziecka?" (normalnie egzamin z tabeli
kosztów utrzymania dziecka, trzeba sumowac na wyrywki) "i żeby nie
było dzielenia na pojedyncze bułki" :)
nie wybrnęłam z tego, bo nei uczyłam sie tej tabeli na pamięc i nie
sądziłam, że mam byc egzaminowana - nie z cen pojedynczych rzeczy,
które znam na pamięc, ale z sumy kilkudziesięciu z tych cen w
rozliczeniu miesięcznym :))))

po trzecie primo - uprzejmy sąd był zdziwic się, że 20miesięczne
dziecko używa jeszcze pieluszek :)

po kolejne primo - pomimo, że były wnioskował o 900 zł miesiecznie
na utrzymanie naszego dziecka (rozłożone po połowie), a ja o 1100 zł
(to nawet nie 1/3 jego najniższych zarobków miesięcznych) - sąd
stwierdził, że 500 zł miesiecznie na utrzymanie małego dziecka to
bardzo dużo :)
nieważne, ile wydają na dziecko rodzice! ważne, ile wydałby sąd :)

po kolejne primo - sąd przekonywał mnie, pomimo zgłaszanych
problemów w porozumiewaniu się nt. dziecka przez nas oboje - że nie
opłaca mi się wnosic o ograniczenie praw ojcu, bo będę sama musiała
dostarczac jedzenie i dowozic dziecko na badania :) (co akurat nei
ma najmniejszego znaczenia ;)

po kolejne primo - moje próby prostowania, że znam treśc wyroku
byłego odnosnie alimentów na dziecko z pierwszego małżenstwa i minął
się z prawdą w zeznaniach przed sądem,
moja próba prośby o wyjaśnienie jakichkolwiek jego słów - że mała
się gorzej rozwija, bo ja jestem na wychowawczym, że on gotuje
starszej córce (hihihi - jutro młoda dostanie kasę znowu na pizzę,
bo babcia chora) sąd przerywał i kwitował - proszę pani, proszę
odpowiadac tylko na pytanie, najlepiej jednym zdaniem!

i po kolejne primo - udowadniałam sądowi, że niespełna dwulatki,
spędzającej czas prawie tylko z mamą, nie daje sie na noc w obce
miejsce, nawet do ojca - który i straszył odebraniem dziecka, i był
przekonany, że nawet płaczącego malucha w wyznaczone terminy
zabierze...

i tak:
były pieniądze wywalczył i cieszy się wygraną
sąd uznał, że ma w dupie mój wychowawczy (a dzieci dziewczyn bez
zawodu i stanowiska jakos mogą korzystac z wychowawczego swoich
mam! :))))))))

i gdy były przekonywał sąd, że jego mamusia nieodpłatnie może zając
sie naszą córeczką - to owa mamusia przed drzwiami sali przekonywała
mojego "świadka" co do mojego podłego charakteru :) przy naszej
córeczce, a jakze, bo moja "świadek" jest jedyną osobą, którą się
młodą zajęła w czasie sprawy - więc nawet dobrze, że mojego świadka
nie wezwali... - babci do główki nie przyszło zając sie dzieckiem
(na marginesie - były ma tu całą swoją rodzinkę, ja nikogo)

ja opowiadając swojemu "świadkowi" przebieg sprawy nie mogłam
powstrzymac się od śmiechu - normalnie sąd mnie rozłożył na
łopatki :)))))))
i nikt mi nie wierzy, że tak naprawdę ta sprawa wyglądała :)
były triumfuje :) "wstrzelił się z kasą" jak mówi ;)
a ja, lampka, jestem rozwiedziona :)

co nas nie zabije, to nas wzmocni ;)

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: notariusz
Uff, no to ze mnie dywanik przed kominek zrobiłaś :-)

mariefurie napisała:
Zoład
> ki wszystkich dzieci sa jednakowe, potrzeby również.

Dlatego kiedy ex napisała, że na wyżywienie jednego dziecka wydaje
2000 zł miesięcznie, to sędzia jej wyjaśniła, że w świetle
doświadczenia życiowego taka kwota jest zawyżona mniej więcej
czterokrotnie.

> Bo nie wmowisz mi, ze dziecko "gwiazdy" ma POTRZEBĘ wyjechania za
granice.
> To są zachcianki. Nie potrzeby.

Za wyjazdy córek na wakacje za granicę płacę ja. I nie odliczam tego
z alimentów (żeby uprzedzić dalsze zarzuty).

> Jezeli dziecko przed rozwod
> em zyło na określonym poziomie, to nie widze powodu, aby ten
poziom mial się zm
> ienić po rozwodzie.

Nie wiem na ile mój przypadek jest nietypowy, ale sąd obu instancji
wskazał, że jako małżonkowie żyliśmy zdecydowanie ponad stan, przy
czym mój talent polegał na sprawnym zaciąganiu zobowiązań, a ex ma
wybitny talent w wydawaniu wszystkich dochodów, tak bieżących jak i
przyszłych. Ja to zrozumiałem jako wskazówkę sądu, że wydawanie
pieniędzy należy dopasować do możliwości zarobkowych.

> Bo dziecko nie ma nic do tego ze jego rodzice sa kretynami, nie
potrafia się do
> gadać i nie potrafia razem być.

Trochę ma. Rodziców niełatwo zmienić i trzeba się - czasem z bólem -
godzić z tym, co się ma.

Czyli wystarczy ze d
> ziecko je, żre i sra - i sumienie ma sie czyste jako rodzic. Tak??

Bez komentarza, przykro mi, że tak zrozumiałaś moją wypowiedź.

> Tak czy inaczej, jeżeli ludzie się dogadują w sprawie dziecka
> przynajmnije, to myslę, ze świadczy to o pewnej dojrzałości i
> poczuciu odpowiedzialności.. A jak się tak szarpia...no to moga
> sie szarpac tak do usr...śmierci. Tylko nie rozumiem, co dzieci
maja z tym wspólnego?

Rodziców?

> Poza tym, Fragile, jest bardzo proste rozwiązanie. Bierz dzieci do
> siebie, opiekuj sie nimi i zobaczymy, czy nadal bedziesz w stanie
> zarabiac 10 tys.

Zaproponowałem dokładnie takie rozwiązanie - ex wpadła w furię i
miała materiału na kolejne dziesięć rozpraw. Sędzia mi delikatnie
wyperswadowała takie rozwiązanie, bo i tak nie mogła jej odebrać
dzieci.
Problem polegał na tym, że ja jestem bezdomny, więc ex musiałaby się
wyprowadzić z mieszkania, za które nic nie płaci, no i straciłaby
alimenty, których i tak w całości nie wydaje na dzieci, tylko
traktuje jak dodatkowy dochód - faktycznie, jaki by w tym miała
interes.

> Nie ma to nic wspolnego z chciwością

Twoja rada, żeby spokojnie żądać 3,5-4 tys. zł alimentów, bo ex
popłacze i zapłaci, niezależnie od tego jakie są faktyczne koszty
utrzymania dziecka - jakoś tak mi się właśnie skojarzyła. Dalibóg,
nie wiem czemu!
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: kto ma prawo do seksu?
Odnosze sie glownie do idei Songo dot. odbierania praw rodzicielskich rodzicom
nie bedacym w stanie utrzymac samodzielnie dziecka/dzieci oraz jego niezgody na
wspolfinansowanie przez spoleczenstwo kosztow utrzymania tych dzieci.

Najpierw kilka zalozen, ktore przyjelam za prawdziwe:
1 w ogromnym skrocie: spoleczenstwu potrzebne sa dzieci, poniewaz chronia one je
(spoleczenstwo) przed osiagnieciem poziomu, kiedy wszyscy jego czlonkowie
osiagna wiek, w ktorym stanowia jedynie strone popytowa na rynku towarow i uslug
(osiagniecie wieku emerytalnego), zas zabraknie osob w wieku produkcyjnym,
2 w zwiazku z powyzszym rodzice ponoszacy koszty (niemale) utrzymania i
wychowania swoich pociech robia cos pozytecznego dla spoleczenstwa (od razu
podkreslam, ze robia to przede wszystkim dla siebie - nie kwestionuje tego),
3 sytuacja materialna rodziny nie jest dana raz na zawsze, moze sie znacznie
poprawic, moze sie bardzo pogorszyc w dowolnym momencie,
4 koszty utrzymania dziecka w instytucji sa wyzsze niz w rodzinie (wlasciwie nie
wiem dlaczego, ale wiem, ze tak jest) i szanse na wychowanie tam pozytecznej dla
spoleczenstwa jednostki sa nizsze (nic nie chce ujmowac tym biednym dzieciaczkom
po prostu maja trudniej, poniewaz warunki emocjonalne maja fatalne),
5 ilosc rodzin bogatych (ktore tez w dowolnym momencie moga zbiedniec i dzieci
zostana im odebrane) jest ograniczona, ilosc dzieci do adopcji gwaltownie
wzrosnie, dzieci te beda w rozmaitym wieku (poniewaz zostana odebrane
zbiednialym rodzicom w momencie, kiedy ci zbiednieja niekoniecznie dzieci musza
byc wtedy w wieku niemowlecym), rodziny, ktore stac na dzieci beda chcialy
adoptowac jedynie maluszki (tak jak jest teraz) - kolejka po zdrowe niemowleta
sie nie skroci, ilosc starszych i pokrzywionych zyciowymi traumami dzieci w
domach dziecka sie zwiekszy,
6 spoleczenstwo bedzie zmuszone pokrywac jeszcze wieksze koszty utrzymania
nieswoich bachorow (jak sie Songo wyrazil),

7 placimy podatki, za ktore miedzy innymi nalezy nam sie opieka panstwa przed
okradajacymi nas
8 oboje rodzicow ma obowiazek lozyc na swoje dziecko
9 rodzic nie lozacy na swoje dziecko okrada je
10 panstwo ma obowiazek scigac rodzica, ktory okrada swoje dziecko

Jesli wszystkie 10 powyzszych punktow jest prawda, to najlepszym mozliwym
rozwiazaniem jest pomaganie samotnym rodzicom, tudziez tym majacym problemy
finansowe, jesli ci sa w stanie zapewnic dziecku/dzieciom w miare stabilne
warunki emocjonalne. Jest to dla spoleczenstwa najtanszy sposob na zapobiezenie
pojawiajacym sie potencjalnym problemom.
Panstwo ma tez obowiazek scigac niesolidnych alimenciarzy (plci obojga) i
poniewaz samotne wychowywanie dzieci bardzo czesto przekracza mozliwosci
finansowe jednej osoby, to jesli (panstwo) nie jest w stanie wywiazac sie z tego
obowiazku, patrz akapit wyzej.

Jesli chcemy rozwazac jakies inne potencjalne scenariusze, to robmy to powaznie,
bez jakis utopijnych uproszczen (wszystkie dzieci odebrane "nieodpowiedzialnym"
rodzicielkom natychmiast znajda chetnych rodzicow adopcyjnych). Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Maleje liczba urodzin
martha4 napisała:

> pontifexmaximus napisał:
>
>
> > Dostać mieszkanie, przecież to takie
> > socjalistyczne :)
>
> > To trochę jak z opowieścią o pewnym milionerze.
> > po pieciu latach Ojciec dał mu milion dolarów" :)
>
>
> Coś mi tu nie pasuje, to jest myślenie Kalego.
> Dostać mieszkanie, ale od państwa, zgadzam się, to socjalistyczne.
> Ale dostać mieszaknie/dom w spadku po rodzicach, przejąć po nich dobrze
> prosperujące przedsiębiorstwo, i konto z żywą gotówką - nie sprawia że "90% z
> nich nie ma zielonego pojęcia o prawdziwej pracy, o
> prawdziwym wyzwaniu, jakim niewątpliwie jest SAMODZIELNE USAMODZIELNIANIE"
>
> Mają po prostu lepszy start. Taki start będę starała się zapewnić mojemu
> synowi. I nie oznacza to, że z chwilą odziedziczenia po mnie majątku będzie
go
> można nazywać niesamodzielnym.


będzie po caps locku
W MOJEJ WYPOWIEDZI NIE NEGUJĘ SPADKOBRANIA, PREZENTÓW OD RODZICÓW ETC. TAKIE
DZIALANIE JEST JAK NAJBARDZIEJ RACJONALNE I TRUDNO MIEĆ PRETENSE "DO GARBATEGO,
ŻE MA PROSTE DZIECI". OPIEKA NAD DZIECMI NIE PODLEGA KRYTYCE I WYPOMINANIE
FAKTU OTRZYMANIA LOKUM BYŁABY ABERACJĄ.
ALE JEDNOCZESNIE SPOTKAM SIĘ Z BRAKIEM POKORY U OSÓB, KTÓRE SKORZYSTAŁY Z TEGO
DARU. INACZEJ - TE OSOBY, CZĘSTOKROĆ OŚMIELAJĄ SIĘ DAWAĆ MI RADY DOTYCZACE
MOICH ZACHOWAŃ, ZAPOMINAJĄC, ŻE TO JA SAM ZARABIAM NA WLASNE MIESZKANIE I MOJA
PERSPEKTYWA (DOŚWIADCZENIE) W ZNACZNY SPOSÓB ODBIEGA OD ICH STANDARDÓW
MYŚLOWYCH.
WRACAJĄC DO TEMATU - NISKA ROZRODCZOŚĆ JEST WYPADKOWĄ
- TRUDNOŚCI Z DOSTĘPEM DO WŁASNEGO LOKUM - NISKIE WYNAGRODZENIA (VIDE SYTUACJA
W POLSCE)
- WYGODNICTWO SPOŁECZEŃSTW ZACHODU (VIDE WSKAŹNIKI DEMOGRAFICZNE W UE)
- ROSNĄCE KOSZTY UTRZYMANIA DZIECKA (VIDE POLSKA, ALE RÓWNIEŻ UE - WIĄŻE SIĘ TO
Z WYGODNICTWEM)
- PIGŁUŁKA ANTYKONCEPCYJNA (VIDE SWOBODA W KSZTAŁTOWANIU ZACHOWAŃ SEKSULANYCH
KOBIET, BO PRZECIEŻ W PRZESZŁOŚCI UTRZYMANIE DZIECI BYŁO RÓWNIEŻ KOSZTOWNE),
- NIEPRZYJAZNY RYNEK PRACY (VIDE POLITYKA KADROWA W WIELU FIRMACH, LĘK PRZED
ZATRUDNIANIEM MŁODYCH KOBIET, NIE JEST TO POWSZECHNE, ALE NIEWĄTPLIWIE
WYSTĘPUJE, W WYWIADACH PRACODAWCA CZĘSTO PYTA O PLANOWANIE RODZINY),
- EMANCYPACJA KOBIET (VIDE STAŁY WZROST LICZBY KOBIET WŚRÓD ZATRUDNIONYCH,
DZIECKO = KONIEC KARIERY)
- II WOJNA ŚWIATOWA (TAK, TAK) - NASTĄPIŁA FEMINIZACJA GOSPODARKI
KRAJE BIEDNE MAJĄ BARDZO WYSOKI WSKAŹNIK DZIETNOŚCI - BRAK POWSZECHNEJ
DOSTĘPNOŚCI ŚRODKÓW ANTYKONCEPCYJNYCH, SPETRYFIKOWANY MODEL RODZINY, RODZINA W
UJĘCIU ARCHETYPICZNYM; PONADTO ELEMENT EKONOMICZNY - TAM DZIECI IDĄ WCZESNIEJ
DO PRACY
NO I BACK DO MIESZKAŃ, CÓŻ PRZYZNAM SIĘ, ŻE CZASAMI CZUJĘ SIĘ BARDZO ZMĘCZONY
BRAKIEM STABILIZACJI, JESTEM NOMADEM I CORAZ CZĘŚCIEJ TAKI MODEL ZYCIA
PRZESTAJE MI ODPOWIDAĆ, JEDNOCZESNIE WSZELKIE STUDIA PODYPLOMOWE, KURSY
JĘZYKOWE, UTRZYMANIE SAMOCHODU, CZY TEŻ OGÓLNIE POJMOWANEGO GOSPODARSTWA
DOMOWEGO PRZYCHODZI MI Z WIĘKSZYM TRUDEM; WYBACZCIE NIE CHCIAŁEM NIKOGO URAZIĆ
POZDRO
Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: sprawa o podwyższenie alimentów
sprawa o podwyższenie alimentów
Chciałam wyrazić niezadowolenie z powodu wielkiej niesprawiedliwości
jaka panuje w naszym żałosnym kraju oraz z powodu pewnych osób
wydających wyroki. Otóż od 12 lat nie dostaję alimentów od byłego.
Nie zapłacił w życiu ani złotówki. Były tak "świetnie" się prowadzi,
że któryś z kolei raz odwiedza ZK. Nikt się mnie nie pyta czy JA mam
pieniądze, aby dać dziecku jeść. To, że obecnie pracuję i jestem w
nowym związku niestety spotkało się z negatywnym odbiorem w sądzie.
Podczas rozprawy miałam wrażenie, że przyszłam się dorobić lub
wzbogacić na biednym pokrzywdzonym człowieku. Musiałam się tłumaczyć
przy kryminaliście ile dokładnie obecnie zarabiam, jaki posiadam
majątek i gdzie oraz ile zarabia mój obecny mąż. Dostałam podwyżkę
tylko i wyłącznie dlatego, że doszło do ugody. Uznałam, że i tak
tych pieniędzy nie dostanę a obecna sytuacja nie pozwala byłemu na
płacenie alimentów, więc nie było sensu upierać się przy swoim. Mam
tylko żal do ludzi przesiąkniętych pracą w takich instytucjach:
dajcie ludziom się swobodnie wypowiedzieć, nie traktujcie ludzi jak
psów! Wypowiadanie komentarzy: ja pytam a pani odpowiada jest
łamaniem prawa do swobody wypowiedzi. A ja właśnie odpowiadałam na
pytanie! Miałam wrażenie, że tam mówi się tylko TAK lub NIE. Nikogo
nie interesowały szczegóły, rachunki i wszelakie dokumenty, jakie
miałam przygotowane. Czułam się jak ta gorsza. Nigdy w życiu nie
poniżę się więcej do tego poziomu, aby żebrać w sądzie o stówkę w
zamian za taki stres i wstyd. Na koniec Pani tej instytucji
poinformowała mnie, że skoro tamten nie może płacić, to ja mam się
zwrócić do Funduszu po alimenty. Apel do tej Pani, żeby douczyła się
obecnie obowiązujących przepisów i nie wprowadzała ludzi w błąd. Z
Funduszu można starać się tylko w przypadku, kiedy kwota na członka
rodziny nie przekracza 725 zł netto. Mi nie przysługuje i chyba
powinnam się tego wstydzić. A ja myślałam, że koszty utrzymania
dziecka ponoszą oboje rodzice w równej części. Powiedzmy sobie
szczerze: płacę kredyt hipoteczny na 30 lat w wysokości 1300 zł
miesięcznie, do tego pozostałe opłaty. One same wynoszą mnie 2 tys
zł. Życie w moim przypadku na 725 zł na osobę, przy 4 osobowej
rodzinie to życie w ubóstwie - nie mmiałabym nawet specjalnie za co
żyć. Może nie warto starać się w życiu, nie mieć gdzie mieszkać -
może wtedy warto postarać się o wypłatę świadczeń? Czy to jest
sprawiedliwe, kiedy postępowanie o uchylanie się zakończyło się
umożeniem ? A co ze mną i moim dzieckiem ? Czy ktoś się tym w ogóle
przejmuje? Moja koleżanka dostała 600 zł alimentów zasądzonych przez
sąd na 1 rozprawie rozwodowej, chociaż ten był obecnie bezrobotny.
Czy tam są jakieś reguły ? Czy moje dziecko ma być gorsze tylko ze
względu na to, jak jego "były" tatuś się prowadzi? Dziś pracę się ma
a jutro nie. Czy ktoś mi powie, kiedy i jak odzyskam swoje pieniądze? Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Lobby zydowskie
_________Lobbing ...to zalegalizowane lapowkarstwo
Próbny egzamin maturalny z wiedzy o społeczeństwie –
Arkusz egzaminacyjny II
– grudzień 2004 r.
Strona 1 z 3 MODEL ODPOWIEDZI I SCHEMAT PUNKTOWANIA ARKUSZA II Za
rozwiązanie zadań z arkusza II można uzyskać maksymalnie 60
punktów.Schemat punktowaniaZadanie numerzadaniaczęści zadaniaModel
odpowiedzipunktyza poszczególneczęści zadania punktyza całe zadanie

A. Stara Europa akceptuje ten fakt, dla Włochów oznacza to
cywilizacyjny sukces, dla Niemców jest to zjawisko negatywne do
którego trzeba dostosować życie społeczne i ekonomiczne.

Nowa Europa - potrzeba walki z ujemnym przyrostem np. Litwa
konieczne głębokie zmiany spo-łeczne. 0-3 2 p.
zawskazaniestanowiska,
l p. za 2 przykłady

B.− doraźna polityka− nacisk lobby na inne kierunki polityki− brak
silnego lobby prorodzinnego− ograniczenia do świadczeń socjalnych
dla rodzin ubo-gich, polityka prorodzinna w charakterze zapomogi −
niespójna polityka− przekonanie, że rozwój gospodarczy wszystko
zmienia na lepsze

poprawnie wymienione przyczyny 0-8 1. powszechność przestępczości w
elitach rządzących i go-spodarce, zjawisko powszechne, „normalne" 0-
1 27. 2. powiązanie świata polityki i ekonomii, lobbing,
aferygospodarcze, korupcja, np.: afera Rywina, afera Orlenu, sprawa
Starachowicka0-2 0-3 1. wiek przedprodukcyjny – do 2010 ostry
spadek, następnie łagodniejszy spadek do 2025, wiek poprodukcyjny –
gwał-towny wzrost0-2 A. 2. procent ludności w wieku produkcyjnym
będzie spadać w podobnym tempie jak procent ludności w wieku
przedpro-dukcyjnym, ponieważ liczby te są od siebie ściśle uzależnio-
ne 0-2 1. − nowy wzorzec rodziny− wydłużanie przeciętnego czasu
życia Polaka, starzenie sięspołeczeństwa− migracje zewnętrzne(np. do
krajów Unii) − spadek liczby urodzeń, wzrost liczby zgonów − obszary
depopulacyjne - województwa z małymi perspek-tywami rozwoju, w
których spada liczba ludności 0-2 28. B. 2. przewaga zgonów nad
urodzeniami0-1 0-15
Próbny egzamin maturalny z wiedzy o społeczeństwie – Arkusz
egzaminacyjny II – grudzień 2004 r.Strona 2 z 3 C. − koszty
utrzymania dziecka, − moda, − choroby, − zubożenie społeczeństwa, −
niechęć do podejmowania zobowiązań, − strach, − kariera, − zmiana
statusu kobiety0-4 4 p. za 4 argumenty 3 p. za 3, 2 p. za 2, 1 p. za
1 argument 1. – polityka (grupa sprawująca władzę) – służba zdrowia
0-2 D. 2. według ogółu Polaków – świat polityki i ludzie
sprawującywładzę, według posłów – służba zdrowia, samorząd
terytorialny; wynika to z faktu obrony własnej pozycji politycznej i
braku otwartości na krytykę, niechęci do przyznania się do winy i
błędów. 0-2 29. Temat 1. „Demokracja to najgorsza forma rządu, z
wyjątkiem wszystkich innychform”. Odnieś tę myśl Winstona Churchila
do wybranych przykładów funk-cjonowania reżimów politycznych na
świecie w XX wieku.0-34 1. Treść pracya) zdający wyjaśnia pojęcie
reżimu politycznego0-1 - zdający wymienia następujące rodzaje
reżimów:b) demokracja parlamentarna 0-1 c) autorytaryzm0-1 d)
totalitaryzm0-1 - zdający omawia wpływ reżimów na funkcjonowanie
wymienio-nych czynników: e) historycznych 0-4 f) społecznych 0-4 g)
politycznych h) ekonomicznych 0-4 0-4 i) zdający prezentuje „słabe”
strony demokracji 0-3 j) zdający prezentuje „mocne” strony
demokracji 0-3 k) zdający uzasadnia swoje stanowisko wraz z oceną0-4
2. Kompozycja pracy, struktura, spójność i logika wypowiedzi0-2 3.
Styl i język0-1 4. Estetyka i czytelność pracy0-1

Próbny egzamin maturalny z wiedzy o społeczeństwie – Arkusz
egzaminacyjny II – grudzień 2004 r.Strona 3 z 3 29. Temat nr 2.
Słabości polskiego społeczeństwa w dobie transformacji ustrojowej
lat 90-tych. Rozważ problem na czterech wybranych przykładach,
odwołując siędo materiałów źródłowych, zawartych w arkuszu II.0-34
1. Treść pracya) zdający wyjaśnia zjawisko transformacji ustrojowej
lat 90-tych0-2 - zdający wymienia czynniki:b) ekonomiczne 0-2 c)
społeczne 0-2 d) polityczne 0-2 - zdający omawia wpływ czynników:e)
ekonomicznych 0-4 f) społecznych 0-4 g) politycznych 0-4 h) zdający
uzasadnia swoje stanowisko wraz z oceną0-4 i) zdający odwołuje się
do materiałów źródłowych – podaje bie-żące przykłady0-6 2.
Kompozycja pracy, struktura, spójność i logika wypowiedzi0-2 3. Styl
i język0-1 4. Estetyka i czytelność pracy0-1 Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: Edukacja prawem, a nie przywilejem!
owca_czarna napisała:

> danutki napisała:
>
> > uzupełniaam
> > mam też wiedzę (rodzinną) radzenia sobie finansowo na studiach "za darmoc
> hę"
>
> Danusiu, własnoręcznie, na klawiaturze, na której klikam ten post pisałam
> odpłatnie prace (i to niejedną!!) dla studentów uczących sie w trybie
zaocznym.
> Co oni wyniosą z tej nauki nie obchodzi mnie, potrzebowałam szmal, aby mojemu
> dziecku sfinansować prywatna naukę języka angielskiego. I jeżeli miałabym
płaci
> ć
> za studia i te studia miały by wyglądać tak jak te moich "zleceniodawców", to
> wolałabym dalej kształcić dziecko za Odrą... czy jeszcze dalej. Nie spotkałam
> jeszcze takiego studenta, którego oblano na płatnych studiach. Szkoły
potrzebuj
> ą
> kasy i dlatego nie można pozbywać się kur znoszących złote jaja.

masz rację i jej nie masz zarazem
uczelnie wyższe to i "niewidzialna ręka rynku" i postęp cywilizacyjny
trzeba znaleźć złoty środek, ale nie szukać złotych jaj za darmo
ja swoją pracę pisałam(a raczej liczyłam i pisałam) sama
i z tego co wiem większość moich kolegów liczyło i pisało i wykonywało też
sami, ewentualnie w parach

>
> Ostatnio podałam Ci, że koszty utrzymania dziecka kształcącego się poza
miejsce
> m
> zamieszkania wynoszą 600-700 zł, czyli tyle, ile zarabiają pracownice
Biedronki
> .
> Ta kwota to tylko opłata za akademik i jedzenie. Czy przy zarobkach
oscylujacyc
> h
> wokół 1000 zl rodzina może pozwolić sobie na dalszą edukację dziecka?

a system kredytów bankowych?
przynajmniej jest jakaś gwarancja, że zaraz po studiach "za darmochę" nie będąa
uważali, że ta ich "wyprawka w świat" to jaako mannaa z nieba im spadła i nikt
inny do tej maanny nie dopłacał

>
> Dobrze, że Twoje dzieci mają pracę, bo tu gdzie ja mieszkam takowej nie ma i
> dziecko, nawet w najśmielszych marzeniach nie mogłaby w części sfinansować
> swojej nauki. 700 zł miesięcznie + ( w najlepszym przypadku za semestr ) 1500
z
> ł
> heheheheheśmiech na sali. W razie czego moje dziecko ma niedaleko za
Odrę ..
> mocniejszy rzut beretem .......
>
> owca_czarna
>
>

no i ten "śmiech na sali" jest wcale nieśmieszny dlaa tych, którzy są zmuszeni
ponosić TAKIE KOSZTY a rodzice są już spauperyzowani finansowo 15 letnią
transformacją

Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Temat: ZMNIEJSZENIE ALIMENTÓW
Po pierwsze spokojnie, to na ojcu dziecka będzie leżało udowodnienie, że
alimenty są za wysokie. Powinno zajść coś takiego co uzasadniałoby ich
obniżenie. Zapewne ojciec będzie argumentował to swoją sytuacją finansową
(dobrze więc być jej świadomym, wiedzieć jaka jest sytuacja ojca, jakim
majątkiem dysponuje, itp), ale według mnie aby ten argument był skuteczny
sytuacja finansowa ojca musiałaby się nagle znacząco pogorszyć i musi to
udowodnić. Ojciec może też twierdzić że potrzeby dziecka zmalały, ale to
raczej niedorzeczne bo potrzeby dziecka wraz z wiekiem rosną, na tej podstawie
zreszta sądy zawsze podwyższają alimenty wraz z wiekiem dziecka.

300 PLN to nie są wysokie alimenty, więc szczerze niezbyt widzę podstawę do
ich obniżania.

Ogólnie wysokość alimentów zależy od:

1. kosztów jakie ponosi się na utrzymanie dziecka (absolutnie nie wlicza się w
to czynszu, energii itp, tylko sprawy bezpośrednio związane z dzieckiem).
Dobrze jeżeli masz je udokumentowane (np rachunki z ostatniegio miesiąca na
ubranka, pieluchy, lekarstwa, kosmetyki, wózek, itp). Powinnaś też wiedzieć
ile ty wydajesz na utrzymanie miesiecznie (dom, jedzenie, swoje ubrania,
kosmetyki, samochod itp), przygotuj sobie taką kalkulacje, bo jasne i
zdecydowane odpowiedzi robią dobre wrazenie. Ta kalkulacja musi się trzymać
kupy: nie możesz wydawać więcej niż zarabiasz no i nie możesz wydawać na
dziecko nieproporcjonalnie do innych wydatkow. Sąd pyta o twoje wydatki i o
wydatki ojca, bo dziecko ma prawo "zyć na takiej samej stopie życiowej jak
rodzice". Czyli jeżeli rodziców stać np na wakacje na Hawajach, to do takich
samych wakacji ma prawo i dziecko.

2. Od możliwości zarobkowych rodziców, sąd powinien poprosić oboje o
przedstawienie odpowiednich zaświadczeń o zarobkach. Ale sąd bierze pod uwagę
możliwości, czyli jeżeli osoba z odpowiednim wykształceniem itp, pokazuje że
zarabia 500 PLN miesięcznie, to Sąd uznaje że jej możliwości są większe tylko
ich nie wykorzystuje. I od takiej hipotetycznej kwoty zasądza alimenty.
Jeżeli zaświadczenie o zarobkach nie pokazuje całości dochodów, można
wnioskować o przedstawienie PIT-u, teraz często zarabia sie różnymi umowami
itp, i czasem zaświadczenie o zarobkach pokazuje tylko część dochodów.


Jeżeli rodzic nie sprawuje osobiście opieki (rozumiem ze tak jest w tym
przypadku), to powinien on ponosić większe wydatki na dziecko (czyli nie
obowiązuje zasada po połowie każdy z rodziców). Czyli jeżeli koszty
utrzymania dziecka wynoszą np 1000 PLN, to twoja część to np 300 PLN a ojca
700, bo ty sprawujesz bezpośrednio obowiązek alimentacyjny a ojciec nie.

Życzę powodzenia. Obejrzyj więcej wiadomości z wątku



Strona 3 z 3 • Znaleziono 234 rezultatów • 1, 2, 3
 

 


 

 
Copyright 2003. Between Blank Pages